reklama

NIESKOŃCZENIE NIEPODLEGŁA

drukuj
przeczytano: 2342 razy
redakcja, 22.01.2018

ODCINEK 50

Historia a polityka 
 

Pogłębiająca się polaryzacja polityczna w Polsce opiera się w większym stopniu na deklarowanej przez rywalizujące ugrupowania aksjologii, niż na różnicach w sposobie zarzadzania państwem. Dogodnym polem mobilizacyjnym okazuje się stosunek do przeszłości – istotna staje się nie sama historia, lecz taka jej interpretacja, która pozwala definiować postawy współczesne. Z czasem polaryzacja, wzmacniana przez partie, doprowadzi do podziału całego społeczeństwa.
90. rocznicę odzyskania niepodległości Rzeczpospolita obchodzi w stanie kohabitacji – przedstawiciele dominujących ugrupowań dzielą władzę. Jednak oba środowiska polityczne potrafią jeszcze solidarnie uhonorować historię polskiej państwowości. Zagraniczni goście, uczestniczący w obchodach, nie mają poczucia, że gospodarz jest rozdzielny i za każdym razem nie muszą sprawdzać przynależności partyjnej.

11 listopada 2008 – 90. rocznica odzyskania państwa, mimo ostrych podziałów politycznych, ma jeszcze charakter wspólnego święta wspólnej niepodległości

Dominik Zdort (dziennikarz) w "Rzeczpospolitej"
W dniu Święta Niepodległości wolno – a nawet należy – używać patetycznych słów. Oczekujemy takich słów od polityków. Ale powinniśmy oczekiwać więcej. Aby – bez względu na polityczne barwy – pokazali, że akurat tego dnia Polska jest jedna. Aby Lech Kaczyński potrafił zaprosić na obchody święta Lecha Wałęsę. Aby Donald Tusk tej gali z pogardą nie bojkotował. Bo to nie jest święto ani Wałęsy, ani Tuska, ani Kaczyńskiego. To Święto Niepodległości.
Warszawa, 10 listopada 2008 

Z artykułu w "Rzeczpospolitej"
Przemówienie, jakie Lech Kaczyński wygłosił przy okazji obchodów Święta Niepodległości przed Grobem Nieznanego Żołnierza, mogło zaskoczyć wiele osób przyzwyczajonych do ostrych, konfrontacyjnych słów prezydenta. Tym razem mówił zupełnie inaczej. Nie tylko podkreślał, że 11 listopada to radosne święto. Chwalił również III RP.
"Po roku 1989 zbudowaliśmy III Rzeczpospolitą. Nie będziemy jej dzisiaj oceniać. Ma jedną cechę pozytywną – jest naszym państwem, jest Polską niepodległą. Ma swoje wady. Należy je naprawiać, należy być w tym energicznym. Nie należy zapominać o tym, że nie wszystko, co złe, zginęło. Ale nasz kraj się rozwija, zrealizowaliśmy swoje strategiczne cele – wejście do NATO i Unii Europejskiej" – podkreślał prezydent.
Warszawa, 11 listopada 2008 

Banknot z Józefem Piłsudskim wydany przez NBP w 2008 roku, nawiązujący do 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. 

Fot. domena publiczna

 

ODCINEK 49

Powrót tożsamości

Powstańcy warszawscy, jedna z grup najbardziej doświadczonych traumą wojny, przez dziesięciolecia traktowani są jako wrogowie komunistycznej władzy, a potem jako ludzie przeszłości, do której III Rzeczpospolita stara się nie wracać. Wreszcie, w 60. rocznicę Powstania, młodsze pokolenia oddają hołd ich postawie. Ten moment, którego – mimo swej inicjatywy – nie dominują politycy, przywraca społeczeństwu poczucie znaczenia niedawnej historii.

Wywołany rocznicą międzypokoleniowy entuzjazm uzmysławia, że tożsamości wspólnoty nie da się budować jedynie na współczesności, a zarazem – że od kilkunastu lat scena polityczno-medialna utrzymuje nieprzepracowane kwestie przeszłości na marginesie życia publicznego. Teraz politycy odkrywają, jak wielkie znaczenie ma ta przestrzeń; niebawem uznają też, że można na niej budować strategię władzy.

31 lipca 2004 – otwarte zostaje Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie, powstańcy warszawscy odzyskują symboliczną godność.

Lech Kaczyński (prezydent Warszawy) podczas otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego

Instytucja, którą dziś otwieramy, jest muzeum niepodległościowej tradycji w jej najbardziej żywym do dzisiaj wydaniu, bo przecież Powstanie Warszawskie było zwieńczeniem polskiego czynu niepodległościowego pierwszej połowy XX wieku, ale było także początkiem. Było początkiem tej walki, która poprzez drugą połowę lat 40., rok `56, `66, `68, `70, `76 doprowadziła do "Solidarności".

Niepodległość to nie tylko stan prawny i faktyczny, odnoszący się do państwa i narodu. To także realny kształt tego narodu, jego świadomości. To wszystko, co trwanie państwa legitymizuje, co kontynuuje go jako moralną jakość, ale także to – a jest to ważne szczególnie w dzisiejszym świecie – co o narodzie i państwie wiedzą inni, czyli mówiąc najkrócej, jak Polaków i ich historię odbierają inne narody.

Warszawa, 31 lipca 2004

Władysław Bartoszewski (przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, powstaniec) podczas otwarcia Muzeum

Dla wielu z nas, ludzi dziś starych, największą satysfakcją życiową – obok bólu, że nie doczekali tego nasi koledzy – jest to, że doczekaliśmy Polski niepodległej. A jaka ona będzie, to będzie zależeć w ogromnej mierze i od nas. Na tej drodze do lepszej przyszłości nie można zapominać o pełnej prawdzie historycznej. […] Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego jest znakiem na drodze. Jest nowym początkiem. Jest wyzwaniem.

Warszawa, 31 lipca 2004

Hanna Tarkowska "Kasia" (łączniczka AK w trakcie Powstania) w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej"

Po raz pierwszy wróciłam do Warszawy w 20. rocznicę wybuchu Powstania. Obchodziliśmy ją skromnie, tylko w swoim środowisku. Źle się wtedy tu czułam, tak jakoś obco. Powstańcy nie cieszyli się wtedy szacunkiem […]. Ale teraz jest wyjątkowo. Nie spodziewałam się.

Warszawa, 1 sierpnia 2004

Marek A. Cichocki (filozof i politolog)

Ten projekt skanalizował coś, co wzbierało już od dłuższego czasu: potrzebę odzyskania własnej historii przez sferę publiczną, obywatelską. [...] Bo do tej pory historia była przedmiotem specjalistycznych sporów i ocen wystawianych przez autorytety moralne. To historycy, publicyści, politycy mówili nam: to było dobre, a to złe, tak trzeba było zrobić, a nie tak. I grozili palcem: nie idźcie tą drogą, bo straszne rzeczy mogą z tego wyniknąć. Teraz nagle tę narrację przejęli zwykli ludzie: bohaterowie i świadkowie tamtych wydarzeń, ich bliscy.

Warszawa

 

ODCINEK 48

Federacja

Ani Polska powrześniowa, ani pojałtańska nie jest traktowana jako podmiot w wymiarze geopolitycznym. Deklaracja Rzeczpospolitej udziału w Unii Europejskiej staje się aktem gotowości wejścia do federacji krajów kontynentu, które przyjmują wspólne demokratyczne reguły. Rozdroże: udział w strukturach Zachodu czy odrębny kraj, zdefiniowany "narodowo" – stanowi kanwę debaty przedakcesyjnej.

Referendum, będące głosowaniem "za" czy "przeciw" udziałowi w federacji, kończy się zwycięstwem zwolenników Unii. Protesty przeciwników, wieszczących kolejną utratę suwerenności, przez następne lata okazują się zabiegiem propagandowym, mającym chronić ich partykularne interesy. Z czasem społeczeństwo polskie, oceniając rozwój państwa sfederowanego, staje się euroentuzjastyczne.

 

1 maja 2004 – Polska staje się członkiem Unii Europejskiej. Rok wcześniej odbyło się w Polsce referendum, w którym ponad 77% głosujących odpowiedziało twierdząco na pytanie: "Czy wyraża Pan/Pani zgodę na przystąpienie Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?".

 

Premier Jerzy Buzek w Sejmie

Rozpoczynamy dziś narodową debatę nad tempem i strategią uczestnictwa Polski w strukturach europejskich. Zwieńczeniem tej debaty będzie referendum, w którym naród podejmie ostateczną decyzję. [...] W polskiej debacie publicznej na temat członkostwa w organizacjach międzynarodowych szczególnie ważne miejsce zajmuje kwestia suwerenności państwa. Przyczyny tego są oczywiste dla każdego, kto choćby pobieżnie zna nasze dzieje. Chcę jednak podkreślić, że obecność w strukturach europejskich umacnia, a nie osłabia polską suwerenność. Jej gwarantem jest przecież siła państwa i zamożność jego obywateli, a nie izolacja. We współczesnym świecie – a Europa nie jest tu wyjątkiem – decyzje podejmowane przez jedne państwa wpływają na inne. Jeśli za miarę suwerenności uznać – w drodze wolnego wyboru – zdolność do zapewnienia bezpieczeństwa i dobrobytu narodu, to integracja europejska jawi się jako forma zbiorowego wzmocnienia suwerenności, bo państwa mogą wiele zadań lepiej i skuteczniej podjąć wspólnie niż w odosobnieniu. [...] Znamy może lepiej niż inne narody wysoką cenę osamotnienia. Przez uczestnictwo w decyzjach i instytucjach europejskich staniemy się podmiotem, a nie przedmiotem podejmowanych decyzji. Współczesne współzależności polityczne i gospodarcze sprawiają, że to najlepsza forma realizacji drogiej nam zasady: nic o nas bez nas.

Warszawa, 8 września 1999

 

Z komentarza "Gazety Wyborczej" po drugim dniu referendum w sprawie wejścia Polski do Unii

Zagłosowaliśmy na tak. Z całą nieufnością, jaką może mieć społeczeństwo przez tyle dziesięcioleci niewolone przez obce mocarstwa, tak wiele razy oszukiwane przez własne i przez narzucone rządy, więzione w piwnicy historii. Ale też z ogromną nadzieją, z radością, z wiedzą, że tej możliwości wyboru – czy chcemy wejść, czy nie – nikt nam nie dał i nikt nie narzucił.

Warszawa, 8 czerwca 2003

 

Witold Orłowski (ekonomista) w "Gazecie Wyborczej"

Równo 21.543 dni od zakończenia II wojny światowej (co można symbolicznie uznać za początek komunizmu w Europie Środkowej), 8644 dni od podpisania porozumień gdańskich (co można symbolicznie uznać za początek jego końca), 5234 dni od rozpoczęcia w Polsce rynkowych reform i 505 dni od zakończenia negocjacji członkowskich wstępujemy do Unii Europejskiej. [...] Do wspólnego pokoju, w którym zamieszkało pół wieku temu sześć krajów (słowo "pokój" można tu rozumieć na wiele sposobów), najpierw stopniowo dokwaterowało się kolejnych dziewięć, teraz zjawia się aż dziesięć, a kolejnych kilka czeka w przedpokoju na walizkach. […]

W Europie jest jednak dla nas wszystkich dosyć miejsca. I jestem przekonany, że za dziesięć lat nikt już nie będzie pamiętał o dzisiejszych lękach, a wszyscy będą cieszyć się, że rozszerzenie nastąpiło.

Warszawa, 1 maja 2004

Moneta okolicznościowa wybita z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku

ODCINEK 47

Sojusz Bezpieczeństwa

Zgoda Stanów Zjednoczonych na udział Rzeczpospolitej w Sojuszu Północnoatlantyckim zmienia usytuowanie państwa w europejskim układzie sił. Po sześciu dekadach, w których związki strategiczne oznaczały rolę albo sojusznika podrzędnego (którego łatwo zdradzić), albo wasalnego (gdy sojusz był dyktowany przez najeźdźcę), Polska zyskuje traktatową podmiotowość. Tym razem – w przeciwieństwie do Układu Warszawskiego, którego istotą była agresja – celem jest struktura obronna.

Wojsko Polskie, jako składowa NATO, zyskuje inny wymiar niż zacofana po Peerelu karykatura "obrońców ojczyzny". Jako na wschodzie formacja czołowa – wobec posowieckich epigonów (Putin, Łukaszenka), stosujących przemoc państwową – armia staje się wizytówką reguł Zachodu. Jej sprawność weryfikują interwencje i misje pokojowe Sojuszu, których Polska staje się naturalnym uczestnikiem.

 

12 marca 1999 – Polska zostaje przyjęta do NATO, które gwarantuje swym członkom wzajemną pomoc w razie napaści zbrojnej.

 

Bronisław Geremek (minister spraw zagranicznych) w wypowiedzi sejmowej

Geografii nie można zmienić powiedział swego czasu generał [Charles] de Gaulle można natomiast zmienić geopolitykę. Dwaj dyktatorzy, Hitler i Stalin, zmienili nam geografię, natomiast geopolitykę zmienialiśmy w ostatnich latach sami, ze wsparciem instytucji demokratycznych Zachodu i dzięki demokratycznemu odrodzeniu na Wschodzie. Nasze obecne starania o członkostwo w NATO i Unii Europejskiej, nasze wysiłki, by stworzyć zarysy nowej polityki regionalnej, należy postrzegać jako istotne, ale tylko fragmenty konstruowania nowego, sprawiedliwszego i umocowanego na trwalszym fundamencie porządku europejskiego.

Warszawa, 5 marca 1998

 

Zbigniew Brzeziński w wywiadzie dla tygodnika "Polityka"

Wejście do sojuszu z supermocarstwem – i to jedynym na skalę światową – oznacza jakościową przemianę w międzynarodowej sytuacji Polski, stwarza warunki bezpieczeństwa, które przedtem po prostu nigdy nie istniały, eliminuje zagrożenia z Zachodu, integruje Polskę w tworzącej się Europie i jednocześnie bardzo ogranicza ewentualne zagrożenia ze Wschodu. […]

Nowa sytuacja stwarza prawdziwe możliwości dla powolnego, ale konsekwentnego pojednania polsko-rosyjskiego. Przez ostatnie stulecia pojednanie nie było możliwe, gdyż sytuacja nie dawała Polsce wielkiego wyboru: albo być wasalem Rosji, albo Rosję zwalczać. Dziś ani jedno, ani drugie nie wchodzi w rachubę. Polska nie potrzebuje Rosji zwalczać, gdyż pozyskała nowy wymiar bezpieczeństwa i nowe możliwości euroatlantyckie. A Rosja nie ma najmniejszej szansy dominowania nad Polską.

Waszyngton, 13 marca 1999

 

Jan Nowak-Jeziorański w felietonie

Stoimy dziś wobec szansy historycznej, której Polska jeszcze nigdy nie miała. Organizm państwa polskiego nigdy nie był tak silny i zwarty. […] Czy Polacy wytrzymają swój własny sukces? […]

Stoimy wobec historycznego wyzwania, jakim będzie włączenie się do Wspólnoty Europejskiej. Jest ono historyczną koniecznością. Polska, odcięta od Europy i olbrzymiego rynku, skazałaby siebie na permanentne zacofanie i ubóstwo. […]

W przeszłości nasze losy zależały od zwycięstwa nad wrogami, którzy zagrażali naszym granicom i niepodległości. Dziś przyszłość Polski zależy od jej zwycięstwa nad samą sobą.

Warszawa, 20 czerwca 1999


Bruksela, 16 marca 1999. Uroczystość z okazji wstąpienia Polski, Czech i Węgier do NATO.

Od lewej: premier Polski Jerzy Buzek, premier Czech Milos Zeman, Sekretarz Generalny NATO Javier Solana,
premier Węgier Viktor Orban, zastępca Sekretarza Wykonawczego NATO Bernd Goetze. Fot NATO

 

 

ODCINEK 46

Konstytucja 

W ósmym roku III RP zyskuje ustawę zasadniczą. Po konstytucjach sanacyjnej i peerelowskiej, jej preambuła staje się wyrazem rzeczywistej demokracji.

Rozdrobnienie sceny politycznej, a następnie dominacja formacji wywodzących się z otoczenia władzy w Peerelu – utrudniają na początku lat 90. uzyskanie konsensusu, niezbędnego dla ustanowienia konstytucji. Zadanie utrudnia małe doświadczenie polityków w praktykowaniu demokracji i reguł parlamentarnych. Gdy jednak zawiązuje się koalicja, mająca realne szanse na sformowanie ustawy zasadniczej, prace Parlamentu nabierają mocy – na bazie siedmiu zgłoszonych projektów.
Tekst Konstytucji uzyskuje formalną aprobatę społeczeństwa, głosującego w referendum. Ta akceptacja przesądza o demokratycznym wymiarze wprowadzonych regulacji. Następne lata mają potwierdzić, że uregulowania nowej Konstytucji – o ile są stosowane – zapewniają normalną dynamikę przemienności władzy. Ustawa staje się podstawą państwa prawa.

2 kwietnia 1997 – uchwalona zostaje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (zatwierdzona w ogólnonarodowym referendum 25 maja 1997 roku). 

Tadeusz Mazowiecki (lider Unii Wolności, członek Komisji Konstytucyjnej) w wywiadzie
Dla mnie sprawa konstytucji daleko wykracza poza kwestie wyborów. Trzeba się zdecydować: czy podporządkować wszystko bieżącej polityce, a więc wyborom, czy też są sprawy szczególnie ważne dla kraju, których nie można widzieć w perspektywie jednej kadencji. Do takich należy ustawa zasadnicza. [...] Wszędzie na świecie w sprawie konstytucji osiągano kompromis, np. między chrześcijańską demokracją i komunistami we Włoszech, co nie przekreśliło zasadniczych różnic między nimi. Porozumienie konstytucyjne nie dotyczy przecież rządzenia, tylko fundamentalnej sprawy dla obywateli i państwa.
Warszawa, 16 lutego 1997 

Z informacji w "Rzeczpospolitej"
Połączone izby opowiedziały się za przyjęciem preambuły w wersji zaproponowanej przez Tadeusza Mazowieckiego. [...] "My, Naród Polski, Wszyscy Obywatele Rzeczpospolitej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł […] w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem […] ustanawiamy Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej […]". W kompromisowym tekście preambuły znalazło się nawiązanie do tradycji chrześcijańskich, odwołanie do historii I i II Rzeczpospolitej, podkreślenie gwarancji praw obywatelskich wywodzących się z godności ludzkiej, a także przypomnienie okresu, gdy prawa te były łamane.
Warszawa, 21 marca 1997 

Z informacji w "Rzeczpospolitej"
Za Konstytucją opowiedziało się 52,71 procent głosujących, przeciw – 45,89 procent. Frekwencja wyniosła 42,86 procent. [...] W niedzielnym głosowaniu wzięło udział 12.139.790 osób z 28.324.965 uprawnionych. Z tego głosy nieważne (brak krzyżyka lub dwa krzyżyki) oddało 170.035 (1,4 procent).
Warszawa, 25 maja 1997 

 

 

ODCINEK 45

Wymarsz Sowietów

Zjednoczenie Niemiec i rozpad Związku Sowieckiego, wymuszające ewakuację formacji okupacyjnych z terenów NRD, przyspieszają decyzje co do Północnej Grupy Wojsk, rezydujących w Polsce od końca II wojny. Oddziały wyjeżdżają wraz z całym uzbrojeniem (w tym – atomowym). Przed wyjazdem ostatniej formacji, która opuszcza kraj 18 września 1993, jej reprezentacja żegnana jest w Belwederze. Prezydent Lech Wałęsa zamyka w ten sposób 54-letni okres dominacji Sowietów nad Rzeczpospolitą.
Rok później – z okazji 50. rocznicy Powstania Warszawskiego – Polska ma szanse podsumować swój stosunek do własnej przeszłości, przez ponad cztery dekady systemowo zakłamywanej. Scena polityczna zdaje się jednak zamknięta na kwestie historii. "Gazeta Wyborcza", nadająca ton życiu publicznemu, akcentuje rocznicę tekstem o "czarnych kartach" Powstania. Zaciąży to nad następnymi dekadami.

17 września 1993 – w 54. rocznicę agresji Sowietów na Polskę, prezydent Lech Wałęsa żegna w Belwederze ostatnią grupę wojsk sowieckich stacjonującą w RP.  

Z artykułu w "Rzeczpospolitej"
"17 września 1993 dopełnia się miara sprawiedliwości dziejowej" – powiedział prezydent Lech Wałęsa, po otrzymaniu od dowódcy wojsk rosyjskich, gen. Leonida Kowaliowa, meldunku o wycofaniu tych jednostek z naszego kraju. "Suwerenność Rzeczpospolitej uzyskuje potwierdzenie ostateczne" – powiedział prezydent w przemówieniu wygłoszonym do 24 żołnierzy i oficerów rosyjskich, którzy 18 bm. w godzinach rannych jako ostatni mają opuścić nasze terytorium. "Hitler przegrał, ale Jałta oddała nas Stalinowi. Polsce zadany został cios w plecy" – usłyszeli Rosjanie zebrani na dziedzińcu Belwederu.
Jednoznacznej ocenie politycznej towarzyszył pełen ceremoniał wojskowy. [...] Ambasador Federacji Rosyjskiej [Jurij Kaszlew powiedział, że] żołnierze rosyjscy odchodzą "z czystym sumieniem".
Warszawa, 17 września 1993

1 sierpnia 1994 – w Warszawie odbywają się uroczyste obchody 50. rocznicy Powstania Warszawskiego. Bierze w nich udział niemiecki prezydent Roman Herzog oraz przedstawiciel prezydenta Rosji Borysa Jelcyna.

Jan Nowak Jeziorański
Słuchałem słów prezydenta demokratycznych Niemiec, proszącego Polskę o wybaczenie […]. Był to milowy krok na drodze ku obaleniu barier psychologicznych, zagradzających Polsce drogę do zachodniej Wspólnoty Europejskiej i Atlantyckiej. A więc drogę do bezpieczeństwa.
A równocześnie my, obecni na placu, i cały świat mogliśmy dowiedzieć się, że drugi dawny wróg nie stawił się w Warszawie w osobie swego najwyższego przedstawiciela i nie tylko odmówił przeproszenia, ale nawet przyjęcia współodpowiedzialności za klęskę Powstania, zagładę miasta i śmierć 200 tysięcy ludzi. Wysłannik Jelcyna, który znany jest ze swego propolskiego nastawienia, tłumaczył, że nie pozwoliły na to nastroje panujące dziś w Rosji. To wszystko razem wzięte uprzytomniło Polsce i światu zagrożenie, jakim jest wzbierająca fala nacjonalizmu rosyjskiego.
Warszawa, 1 sierpnia 1994

Gustaw Herling-Grudziński (pisarz) w dzienniku
Powstańcza Warszawa była całkowicie opuszczona i zdradzona, w zupełnej samotności powinna więc była obchodzić swoją tragiczną rocznicę po półwieczu. Jak obchodzi się w odosobnieniu, w kole najbliższych, rocznice tragedii rodzinnych, gdy oznaką żałobnej godności jest wyłączenie udziału osób postronnych. […]
Słyszę, że dla inicjatorów z prezydenckiego dworu to zaproszenie miało być dowodem naszej "europejskości", naszego wyrastania z prowincjonalizmu. A było brakiem szacunku dla gruzów miasta, dla poległych mieszkańców Warszawy i warszawskich powstańców.
Neapol, 12 września 1994

 

ODCINEK 44

Godło RP

Sukces opozycji w kontraktowych wyborach parlamentarnych, 4 czerwca 1989, zaskakuje władzę, lecz ta nie decyduje się na ich podważenie. Ekonomiczna zapaść nie daje już komunistom szans na dotychczasową politykę dyktatu. Gdy ponadto w nowej sytuacji nie są w stanie sformować rządu, kontrakt rozszerza się na podział władzy: peerelowski prezydent (gen. Wojciech Jaruzelski) – niepeerelowski premier (Tadeusz Mazowiecki). Wobec hiperinflacji, rusza rządowy plan gospodarczy.
Przełom 1989/90 roku przynosi, obok radykalnych rozwiązań planu Leszka Balcerowicza, zmiany symboliczne: państwo wraca do nazwy Rzeczpospolita Polska, a w godle orzeł odzyskuje koronę. Pluralistyczny wymiar kraju staje się faktem z miesiąca na miesiąc. W czerwcu 1990 rozpada się "solidarnościowa" formacja opozycyjna, prowadzona przez Lecha Wałęsę – Komitet Obywatelski zamyka swą historyczną rolę. 

19 lipca 1989 – Wojciech Jaruzelski zostaje prezydentem PRL (a po zmianie nazwy państwa prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej).

24 sierpnia 1989 – pierwszym powojennym niekomunistycznym premierem zostaje Tadeusz Mazowiecki. W powołanym kilka tygodni później rządzie znajdują się przedstawiciele zarówno "Solidarności", jak i PZPR

Premier Tadeusz Mazowiecki w przemówieniu w Sejmie
Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego staniu załamania.
Jestem świadom, że dla moich rodaków najważniejsze jest dziś pytanie, czy może być lepiej. Odpowiemy na to wszyscy. […] Musimy to zrobić wspólnie.
Warszawa, 24 sierpnia 1989 

29 grudnia 1989 – uchwalona zostaje tzw. nowela grudniowa, czyli nowelizacja konstytucji. Usunięte z niej zostają zapisy o kierowniczej roli partii i przyjaźni z ZSRR. Nowela przywraca tradycyjną nazwę państwa (Rzeczpospolita Polska) i koronę orła w godle państwowym. Pojawiają się konkretne zmiany ustrojowe: wprowadzona zostaje zasada demokratycznego państwa prawa, pluralizm polityczny (możliwość działalności wielu partii i istnienia opozycji), swoboda działalności gospodarczej, ochrona własności.

24 czerwca 1990 –  następuje rozłam w "Solidarności": na spotkaniu Komitetu Obywatelskiego dochodzi do burzliwej dyskusji, która obnaża różnice poglądów na przyszłość Polski.

Jerzy Turowicz (redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego") w artykule Po rozłamie w Komitecie Obywatelskim
Dojrzewający od pewnego czasu kryzys w łonie Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ "Solidarność" doprowadził do rozłamu. Zmiany w składzie tego Komitetu, a w konsekwencji zmiana jego koncepcji i jego politycznej orientacji, doprowadzały do podziałów, które trudno byłoby przezwyciężyć. Na ostatnim niedzielnym zebraniu tego Komitetu [24 czerwca], sześćdziesięciu kilku jego członków zgłosiło rezygnację z członkostwa. [...]
Skoro wejście na drogę prowadzącą do pełnej demokracji oznacza rozwój pluralizmu politycznego, trzeba uznać za rzecz naturalną i słuszną kształtowanie się rozmaitych, konkurencyjnych względem siebie, opcji politycznych – pod warunkiem, że będzie to rywalizacja programów, a nie ambicji czy roszczeń personalnych lub grupowych oraz że nad różnicami opcji politycznych będzie dominowała troska o dobro wspólne całego społeczeństwa. 
Kraków, 1 lipca 1990 

Robert Kaczmarek (publicysta) w "Kulturze"
Dożyliśmy więc możliwości wyboru pomiędzy dwoma ugrupowaniami politycznymi, to jest grupą Wałęsy z jednej, a grupą rządową z drugiej strony. Różnice, jakie przypisuje się obu grupom, sięgają już historii. [...] Na dłuższą metę dzisiejsi władcy RP, rząd, "Solidarność" i komuniści po społu muszą odejść, ponieważ stanowią część upadającego reżimu, sublimację jego konstruktywizmu i roszczeń, schyłkowy produkt groteskowego ustroju, który radził sobie, dopóki dysponował represyjną siłą, a po jej utracie afiszuje nagą resztę, ból istnienia w normalnym świecie, całkowitą nieumiejętność przekształcenia. 
Ile czasu trzeba, by przyszli nowi? Jacy nowi? Może z tego pokolenia, które w okresie przejściowym skazane jest na zmarnowanie własnych zasobów, najgłębszą frustrację osobistej przedsiębiorczości i szans życiowych, daninę niespełnionych osiągnięć zawodowych i pragnień konsumpcyjnych, tak jak ich poprzednicy – dzisiejsi luminarze – składali w innym okresie przejściowym daninę oporu?
Paryż, 26 lipca 1990 

25 listopada 1990 – odbywają się wolne wybory prezydenckie. W wyniku tzw. "wojny na górze" (czyli konfliktu w środowisku "Solidarności", który na długo definiuje świat polskiej polityki) obóz solidarnościowy wystawia dwóch kandydatów: Lecha Wałęsę i Tadeusza Mazowieckiego.

22 grudnia 1990 – na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego Lech Wałęsa składa przysięgę prezydencką. 

ODCINEK 43

Wychodzenie z systemu 


Załamanie gospodarcze bloku komunistycznego, przegrywana wojna Kremla w Afganistanie, groźba nowej fali oporu społecznego – jak solidarnościowy 1980/81, śmierć poprzedników – skłania Michaiła Gorbaczowa, przywódcę Sowietów, do złagodzenia w polityce KPZR ostrza totalitarnego. Od 1987 roku dysydenci nie trafiają do łagrów. W Peerelu, we wrześniu 1986, ostatnia grupa więźniów politycznych wychodzi na wolność, zamykając w ten sposób okres podziemnej walki w stanie wojennym.
Kraj jest po traumie, społeczeństwo obezwładnione. Inicjatywa Lecha Wałęsy, by w maju 1987 zebrać elitę opozycji, przynosi sfomułowanie programu, a powstały z czasem Komitet Obywatelski określa drogę przemian. Po strajkach 1988 roku władze okazują się gotowe do negocjacji, z udziałem Kościoła. Po Okrągłym Stole (luty–kwiecień 1989), w uzgodnionych na 4 czerwca 1989 wyborach, opozycja wchodzi do parlamentu.

11 września 1986 – na wolność wychodzą ostatni więźniowie polityczni stanu wojennego.

31 maja 1987 – zebrana w Warszawie z inicjatywy Lecha Wałęsy grupa kilkudziesięciu intelektualistów i działaczy związkowych podpisuje oświadczenie przed trzecią pielgrzymką Jana Pawła II do Polski, formułując postulowany program przemian.
Z oświadczenia 62 intelektualistów i działaczy związkowych zebranych na zaproszenie Lecha Wałęsy na naradę przed trzecią pielgrzymką Jana Pawła II do Polski
W oczekiwaniu, że trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny będzie wydarzeniem o doniosłym znaczeniu i dalekosiężnych skutkach, […] pragniemy dać wyraz naszemu wspólnemu następującemu stanowisku:
1. Polacy – jak każdy naród świata – mają prawo do niepodległości. "Nie może być sprawiedliwej Europy bez niepodległej Polski na jej mapie". […]
2. Polacy – jak każdy naród świata – mają prawo do życia w demokracji, wolności, prawdzie, poszanowaniu prawa. […]
3. Polacy – jak każdy naród świata – mają prawo do samodzielnie kształtowanego ładu gospodarczego. […]
Zasadą naszych działań na rzecz tych praw jest wyrzeczenie się stosowania przemocy. Taki jest sens doświadczenia "Solidarności". 
Warszawa, 31 maja 1987 

18 grudnia 1988 – grono intelektualistów i związkowców zebrane w Warszawie na ponowne zaproszenie Lecha Wałęsy tworzy Komitet Obywatelski przy Przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Lechu Wałęsie (później: Komitet Obywatelski "Solidarność").

6 lutego 1989 – rozpoczynają się obrady Okrągłego Stołu czyli negocjacje między przedstawicielami władz PRL, opozycją i Kościołem. Obrady odbywają się w różnych zespołach i trwają 2 miesiące. Łącznie bierze w nich udział ponad 700 osób. Zapadają decyzje o powołaniu senatu, utworzeniu urzędu prezydenta i częściowo wolnych wyborach.

Lech Wałęsa w przemówieniu, zamykającym obrady Okrągłego Stołu
Dziewięć tygodni rozmów o najważniejszych sprawach naszej ojczyzny pozwoliło nam dojść do przekonania, że w sytuacji, w której się znajdujemy, nie ma już mowy o handlu między różnymi stronami, ale tylko o wielkim ryzyku, które ponoszą wszyscy, którzy czują się odpowiedzialni za Polskę. Albo potrafimy jako naród budować – w sposób pokojowy – niepodległą, suwerenną, bezpieczną równoprawnymi sojuszami Polskę, albo utoniemy w chaosie demagogii i w rezultacie w wojnie domowej, w której nie będzie zwycięzców. [...]
Zabiegaliśmy o konkretne ustalenia, które mogą zostać wcielone w życie natychmiast. Takie jak legalizacja "Solidarności", "Solidarności Rolników", Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Te postulaty zostały przez stronę rządowo-koalicyjną przyjęte. 
Warszawa, 5 kwietnia 1989 

4 czerwca 1989 – odbywają pierwsze częściowo wolne wybory parlamentarne po II wojnie światowej. Obóz władzy PRL ponosi porażkę.

Jerzy Urban
[Włodzimierz] Czarzasty, nasz orzeł od kampanii wyborczej, który jeszcze poprzedniego dnia martwił się, by zwycięstwo PZPR-u nie było zbyt przytłaczające, zreferował wyniki – masakra.
Napisałem na kartce oświadczenie o przegranych wyborach oraz zaakceptowaniu ich wyników przez partię i kartkę tę podałem Jaruzelskiemu.
Jaruzelski głośno ją odczytał i wtedy przeżyłem największy wstrząs. Jaruzelski zapytał, czy są uwagi. I nikt nie miał żadnych.
Oddanie władzy nastąpiło więc bez dyskusji.
Warszawa, 5 czerwca 1989 

ODCINEK 42

Kontratak

Podpisując Porozumienie Gdańskie, władze Peerelu od ponad dwóch tygodni przygotowują już siłową reakcję na strajki. Przez 16 następnych miesięcy pozorowany jest dialog, coraz intensywniej zaś planowane działania pacyfikacyjne. Koncepcja stanu wojennego ustalona zostaje w lutym 1981. Ostatecznie termin wyznaczony na noc 12/13 grudnia. Wcześniej gen. Wojciech Jaruzelski żąda od Kremla potwierdzenia, że – w razie skutecznego oporu "Solidarności" – wojska sowieckie wesprą atak.
Mimo odmowy Sowietów, wewnętrzna okupacja okazuje się skuteczna. Wystarcza zaskoczenie, drakoński dekret i internowanie 10 tysięcy opozycjonistów, by społeczeństwo straciło energię obronną. Na kilka lat udaje się peerelowskim władzom odebrać społeczeństwu podmiotowość. Chociaż podziemne struktury stanowią wtedy alternatywę obywatelską wobec tej ostatniej erupcji systemu komunistycznego.

13 grudnia 1981 – w Polsce zostaje wprowadzony stan wojenny. Działacze "Solidarności" i innych opozycyjnych organizacji zostają internowani. Generał Jaruzelski ogłasza powstanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która przejmuje rządy w kraju. Na ulicach pojawia się wojsko, nie działają telefony. Wprowadzone zostają godzina milicyjna oraz zakaz strajków i manifestacji. Mimo to następnego dnia w wielu zakładach pracy rozpoczynają się strajki okupacyjne, brutalnie pacyfikowane przez ZOMO (16 grudnia w kopalni "Wujek" zastrzelonych zostaje 9 górników).

Tomasz Jastrun (poeta, działacz "S")
Ktoś puka do drzwi. Patrzę na zegarek. Jest pięć po dwunastej [w nocy]. W progu stoi O. […] Milicja dobiera się do mieszkania [Andrzeja] Celińskiego. Były sekretarz Komisji Krajowej ["S"] stoi na balkonie i krzyczy, żeby zawiadomić o tym Region. O. była już w pobliskim mieszkaniu Heleny i Witka Łuczywów, ale ujrzała tylko wyważone drzwi i mrok. "W dodatku nie działają telefony"– mówi i patrzy na mnie, jakbym mógł jej pomóc. […] I wtedy już wiem, wszystko wiem. "Zrobili to, skurwysyny, jednak zrobili" – mówię do żony.
Warszawa, 13 grudnia 1981

Jan Józef Szczepański w dzienniku
Koniec nadziei. Polała się krew. W kopalni "Wujek" siedmiu zabitych i wielu rannych. W Gdańsku starcia uliczne – 160 milicjantów i 164 cywilów rannych. Warszawa obstawiona wojskiem i milicją w rynsztunku szturmowym. […] Na Placu Zwycięstwa czołgi. […] Nowe aresztowania.
Warszawa, 17 grudnia 1981

23 grudnia 1981 – w odpowiedzi na ogłoszenie stanu wojennego Stany Zjednoczone wprowadzają sankcje gospodarcze wobec PRL. Reagują społeczeństwa państw zachodniej Europy: w wielu krajach dochodzi do manifestacji potępiających działania władz komunistycznych.

Ze wstępu do podziemnej "Karty"
Za lub przeciw. Trzeciego wyjścia nie ma. Polska Ludowa wprawdzie od początku narzucała nam proste alternatywy (z nią lub przeciw niej), jednak dopiero dzisiaj do wyboru zmuszono wszystkich. Wojskowy pucz nie pozostawił komfortu niezdecydowania. Nikt nie zachowa swojego azylu. Każdy musi podjąć los: prześladowcy, ofiary lub – przeciwnika. […]
Zadajemy sobie pytanie, czy walkę możemy wygrać – pytanie bezzasadne, jako że odpowiedź negatywna musiałaby oznaczać swoiste zbiorowe samobójstwo. Trzeba więc odpowiedzieć sobie na pytanie: jak walczyć. O rozstrzygnięciu starcia zadecyduje bowiem każdy z nas – na co dzień, każdą swoją najdrobniejszą nawet decyzją: decyzją na rzecz tyranii lub wolności. Suma tych decyzji określi termin zwycięstwa.
Warszawa, 4 stycznia 1982

 

ODCINEK 41

21 postulatów

Wypracowana przez KSS "KOR" metoda walki strajkowej wprowadzona zostaje w życie. Już w lipcu 1980, głównie na Lubelszczyźnie, strajki przeciw podwyżce cen żywności prowadzą do negocjacji z władzą i podpisywania porozumień. 14 sierpnia rusza Stocznia Gdańska, w której po dwóch dniach strajk zyskuje charakter solidarnościowego i rozszerza się na cały kraj. Ustalona w Gdańsku lista 21 postulatów, aprobowana powszechnie, staje się narzędziem walki także tam, gdzie nie ma opozycji.
W roli lidera buntu ogólnopolskiego, Lech Wałęsa ogłasza 31 sierpnia porozumienie z władzą. Powstaje niezależny związek zawodowy, zarejestrowany w listopadzie – NSZZ "Solidarność" zyskuje po kilku miesiącach ponad 9 milionów członków. Gdy w marcu 1981 dochodzi do ostrego konfliktu z partią, w strajku ostrzegawczym zamiera cały kraj. Zawarty kompromis odbiera z czasem Związkowi moc sprawczą.

31 sierpnia 1980 – w sali BHP Stoczni Gdańskiej zostaje podpisane porozumienie pomiędzy komitetem strajkowym (reprezentującym ponad 700 zakładów pracy) oraz przedstawicielami władzy. Pozwala ono na zarejestrowanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". W krótkim czasie do "Solidarności" dołącza około 10 milionów osób.

Czesław Bielecki (członek PPN i NSZZ "Solidarność") w "Kulturze" paryskiej
Parę dni temu I sekretarz trzymilionowej PZPR Stanisław Kania spotkał się z przywódcą dziewięciomilionowych Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych "Solidarność" Lechem Wałęsą. 10 listopada, na dwa dni przed zapowiedzianym generalnym strajkiem okupacyjnym w całej Polsce, Sąd Najwyższy zarejestrował "Solidarność" bez zmian w statucie. Pokonaliśmy w ten sposób już drugi próg w tym pracowitym i trudnym powrocie ze świata komunistycznej fikcji do świata komunistycznej rzeczywistości. […]
To, co się stało i to, co się dzieje partia opatrzyła okrągłą formułą "umowy społecznej". W terminie tym kryje się uznanie podstawowego faktu, że istnieją w Polsce dwie strony i to stanowi już pierwszy decydujący cios dla partyjnej nowomowy.
Warszawa, koniec listopada 1980

27 marca 1981 – po pobiciu trzech związkowców przez milicję NSZZ "Solidarność" przeprowadza czterogodzinny powszechny strajk ostrzegawczy w całym kraju.

Teresa Konarska (mieszkanka Warszawy) w dzienniku
Właśnie toczą się rozmowy Wałęsa – [wicepremier Mieczysław] Rakowski. Boże! Żeby się to jakoś polubownie załatwiło! Od tego teraz zależy wszystko. Jeżeli nie dojdą do porozumienia – to strajk generalny. I wtedy, być może… czołgi sowieckie! Nieszczęście ostateczne. Finis Poloniae. Daj Boże, żeby się dogadali!
Warszawa, 22 marca 1981

Karol Modzelewski (rzecznik prasowy Krajowej Komisji Porozumiewawczej)
Ludzie szli na ten strajk ponurzy, tak jak się idzie na wojnę domową. To nie byli ochotnicy, to nie byli żołnierze. To byli zwykli cywile. Szli zdeterminowani, ale ponurzy. I to, co powiedzieli Wałęsa i Gwiazda w telewizji [o podpisaniu porozumienia], przyjęli z ogromnym westchnieniem ulgi. To westchnienie było słychać w całym kraju.
Wrocław, 30 marca 1981

 

ODCINEK 40

Alternatywa społeczna

24 czerwca 1976 władze zapowiadają drastyczne podwyżki cen żywności. Następnego dnia w blisko stu zakładach pracy wybuchają strajki i demonstracje, najgwałtowniejsze w Radomiu. Reakcja jest brutalna – zatrzymanych zostaje 2,5 tysiąca osób w całym kraju, są bestialsko bici, więzieni, zwalniani z pracy (w Radomiu niemal tysiąc robotników). Powołanie Komitetu Obrony Robotników, na rzecz wsparcia prześladowanych, staje się głównym ogniwem zorganizowanej, jawnej opozycji.
Gdy kardynał Karol Wojtyła zostaje papieżem (w październiku 1978), wiele przedsięwzięć i inicjatyw opozycji tworzy już strukturalną alternatywę wobec władz. Podczas pierwszej pielgrzymki do kraju Jana Pawła II społeczeństwo ponownie (po Milenium) postrzega siebie samo poza ramami istniejącego państwa. Zbiorowe doświadczenie wolności otwiera perspektywy zmian.

23 września 1976 – powołany zostaje Komitet Obrony Robotników, jawna organizacja opozycyjna. KOR udziela pomocy materialnej i prawnej osobom represjonowanym po wydarzeniach Czerwca `76 i ich rodzinom. Informuje też opinię publiczną o działaniach władz. Po roku Komitet Obrony Robotników przekształca się w Komitet Samoobrony Społecznej "KOR".

Z Apelu do społeczeństwa i władz PRL wystosowanego wraz z powstaniem Komitetu Obrony Robotników
Robotniczy protest przeciw wygórowanym podwyżkom, który był wyrazem postawy całego niemal społeczeństwa, pociągnął za sobą brutalne prześladowania. […]
Podpisani zawiązują Komitet Obrony Robotników, celem zainicjowania wszechstronnych form obrony i pomocy. Niezbędna jest pomoc prawna, finansowa, lekarska. Nie mniej istotna jest pełna informacja o prześladowaniach. Jesteśmy przekonani, że jedynie publiczne ujawnienie poczynań władzy może być skuteczną obroną.
Warszawa, 23 września 1976

Jacek Kuroń w artykule Myśli o programie działania
Komitet [Obrony Robotników] wyrósł z działania kilkunastu grup ruchu studentów i inteligencji, ale w krótkim czasie skupiło się wokół niego wiele tysięcy osób. Zbierających i ofiarowujących pieniądze, gromadzących informacje, przepisujących oraz rozpowszechniających komunikaty i inne materiały Komitetu. […] Jest to niewątpliwie pierwszy krok na drodze współdziałania robotników i inteligencji. […]
Trzeba się porozumieć i wysuwać żądania, ale – podkreślamy to – ważniejsza od żądań jest solidarność. […] Każda sprawa, którą ludzie dobrej woli uznają za własną, może stać się okazją do powstawania ruchu społecznego.
Warszawa, listopad 1976

2–10 czerwca 1979 – I pielgrzymka Jana Pawła II do Polski.

Kazimierz Brandys (pisarz) w Miesiącach
Piątek wieczór, wyszedłem na miasto, żeby się przyjrzeć temu, co się naprawdę w nim dzieje [w związku z wizytą Jana Pawła II w Polsce]. […] Co mnie najsilniej pociągnęło, to był rodzinny nastrój ulicy. Inny sposób chodzenia, zmieniony skład i rytm. W tej ogromnej ilości nie czuło się naporu, tłum z wolna falował, ludzie szli nie potrącając się, ustępowano sobie w przejściu. […] Przyszli obejrzeć miejsca, które odwiedzi Papież. I obejrzeli siebie. Wielotysięczny tłum zobaczył siebie, utwierdził się w poczuciu własnej obecności. Tłum z dziećmi, z babciami, z lodami i psami, nie kierowany z zewnątrz, letni, barwny tłum przyszedł ze wszystkich dzielnic tylko dlatego, że chciał być tutaj. […] Przyszli tu obejrzeć miasto w przeddzień wizyty Papieża, nie myśląc o niczym innym i nie uświadamiając sobie, że swoim przybyciem przeprowadzili dowód własnego istnienia.
Warszawa, 1 czerwca 1979

Jan Paweł II w homilii
Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia […] wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi! Amen.
Warszawa, plac Zwycięstwa, 2 czerwca 1979

 

ODCINEK 39

Hasło: Niepodległość

Tuż przed VII Zjazdem PZPR (w grudniu 1975), zostaje przekazany władzom List 59, protest intelektualistów przeciwko zapowiedzianym zmianom w Konstytucji PRL, zapewniającym Sowietom wieczysty sojusz. List postuluje niezbędne wolności obywatelskie, odnosząc się zarazem do uznanego formalnie przez władze Aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (1 sierpnia 1975), mającego gwarantować społeczeństwom przestrzeganie demokratycznych norm.

Na przełomie 1975/76 roku powstaje znacznie pełniejszy manifest opozycyjny. Nieduża grupa intelektualistów, skupiona wokół Zdzisława Najdera, formułuje dalekosiężny plan działań, prowadzących Polskę do odzyskania własnej państwowości. Polskie Porozumienie Niepodległościowe, wbrew powszechnemu poglądowi i praktyce, używa wprost postulatu niepodległości. Z czasem przekona do tego resztę opozycji.


5 grudnia 1975 – w Kancelarii Sejmu zostaje złożony List 59 (w rzeczywistości podpisany przez 66 intelektualistów). Jest on jednym z protestów przeciwko proponowanym zmianom w konstytucji Niecałe 2 miesiące później złożony zostaje kolejny memoriał (List 101). Protestuje także Episkopat Polski. Udaje się zmusić PZPR do przeredagowania zapisów.

Z listu otwartego 59 intelektualistów polskich, złożonego w kancelarii Sejmu przez prof. Edwarda Lipińskiego (ekonomistę)

"Wytyczne na VII Zjazd PZPR" zawierają zapowiedź zmiany Konstytucji. Po Konferencji [Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie] w Helsinkach, na której rząd polski wraz z 34 rządami innych państw potwierdził uroczyście Powszechną Deklarację Praw Człowieka, uważamy, że wprowadzenie tych podstawowych wolności stać się powinno nowym etapem w historii narodu i w życiu jednostek. […]

Zagwarantowanie tych podstawowych wolności nie da się pogodzić z przygotowywanym oficjalnie uznaniem kierowniczej roli jednej partii w systemie władzy państwowej. Tego rodzaju konstytucyjne stwierdzenie nadawałoby partii politycznej rolę organu władzy państwowej, nieodpowiedzialnego przed społeczeństwem i niekontrolowanego przez społeczeństwo. W tych warunkach Sejm nie może być traktowany jako najwyższy organ władzy ustawodawczej, rząd nie jest najwyższym organem wykonawczym, a sądy nie są niezawisłe.

Należy zapewnić realizację prawa wszystkich obywateli do wysuwania i wybierania swych przedstawicieli w pięcioprzymiotnikowych wyborach. Należy zapewnić niezawisłość sądów od władz wykonawczych, a Sejm uczynić rzeczywiście najwyższą władzą ustawodawczą.

Warszawa, 5 grudnia 1975

 Gustaw Herling-Grudziński (pisarz) w dzienniku

Miesiąc temu nazwałem Memoriał [List 59] w "Giornale" dokumentem o znaczeniu historycznym. Tę ocenę potwierdziła fala dalszych wystąpień przeciw zmianom i uzupełnieniom konstytucyjnym – fala, w której uderza przelanie się poza "środowisko", jakby zapoczątkowanie ruchu ogólnospołecznego i ogólnonarodowego. Czemu to przypisać? Przecież zmiany i uzupełnienia konstytucyjne są tylko arbitralną ratyfikacją podwójnej polskiej niesuwerenności, wobec komunistycznej Monopartii i wobec moskiewskiego Nadsuwerena, czyli stanu trwającego od końca wojny. Dlaczego opieczętowanie "sytuacji realnej" podziałało nagle jak wstrząs? […]

Gierek zdecydował się prawdopodobnie zapłacić cenę konstytucji za przedzjazdową prolongatę zaufania ze strony Nadsuwerena, nie spodziewając się (jako "pragmatysta"), że po trzydziestu latach panowania "sytuacji realnej" Polacy przywiązują jeszcze wagę do podpisów i stempli.

Rzym, 12 lutego 1976

3 maja 1976 – w londyńskim "Tygodniku Polskim" ukazuje się program Polskiego Porozumienia Niepodległościowego – opozycyjnej organizacji założonej w konspiracji przez grupę intelektualistów.

Zdzisław Najder w Programie Polskiego Porozumienia Niepodległościowego

PPN-owi przyświecają następujące cele:

Odzyskanie przez Polskę rzeczywistej suwerenności.

Uczynienie wszystkich Polaków współgospodarzami naszej Ojczyzny, umożliwienie im uczestnictwa w jej rządzeniu.

Wprowadzenie w życie swobód obywatelskich, zgodnych z duchem naszej przeszłości i rozwojem wolnych krajów Europy.

Stworzenie ram prawnych i organizacyjnych, gwarantujących powstanie i trwałość wielopartyjnej demokracji w Polsce.

Dobrobyt mierzony poczuciem ludzi, nie naciąganymi przekroczeniami wydumanych planów […]

Swobodny i wszechstronny rozwój kultury i nauki polskiej.

Szerokie otwarcie okien na świat, swoboda poruszania się, wymiany myśli i wiadomości.

Warszawa, maj 1976


Jan Olszewski (adwokat, współautor Listu 59, współzałożyciel PPN)

Mieliśmy poczucie, że nawiązujemy do epopei niepodległościowego ruchu oporu po 1945 roku, że właściwie zaczynamy coś od nowa, dla zupełnie innej sytuacji, ale jest to pewna kontynuacja tamtej idei. I trzeba to wykorzystać dla sprawy niepodległości na drodze stopniowego wszczepiania w obieg życia intelektualnego pomysłu, że ta niepodległość jest gdzieś na horyzoncie.

 

ODCINEK 38

Szansa na wolność

Po krwawej pacyfikacji buntu na Wybrzeżu w grudniu 1970, polska emigracja formułuje postulat sojuszu opozycyjnie nastawionej inteligencji z robotnikami. Oczywista staje się możliwość zdefiniowania postulatów demokratyzacyjnych, o ile powtórzenie się strajków ekonomicznych zyska podbudowę polityczną. Załamywanie się, wraz z biegiem lat 70., pozornej koniunktury gospodarczej w okresie władzy Edwarda Gierka, pozwala przewidzieć upowszechnianie się protestu.
Znaczący staje się w tym czasie ferment w innych krajach bloku sowieckiego. W samej Rosji ruch dysydencki, rozwinięty w latach 60., staje się inspiracją do działań niezależnych wśród kolejnych podbitych narodów. Rozwinięta już na terenie Sowietów aktywność samizdatowa (przepisywanie tekstów w obiegu bezdebitowym) nie ma na razie szerszego odpowiednika w Peerelu. Do kraju przenikają jednak druki emigracyjne.

Jan Drewnowski (ekonomista) w "Kulturze" paryskiej
Emigracja może odegrać w ruchu antyreżimowym doniosłą rolę, na którą jeszcze nie jest za późno. […] Uparta walka o przemiany ustrojowe będzie stopniowo osłabiać sowietyzm i przyspieszać proces jego rozkładu, przybliżając tym samym chwilę jego upadku, odzyskanie przez Polskę niepodległości.
Paryż, marzec 1972

17 września 1974. W 35. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę ks. Jan Zieja mówi w Warszawie o pojednaniu ze Wschodem. To warunek niepodległości.  

Ksiądz Jan Zieja w kazaniu w archikatedrze warszawskiej w 35. rocznicę agresji sowieckiej
Mamy nadzieję, że kiedyś spotkają się uprawnieni przedstawiciele narodu polskiego z takimiż uprawnionymi przedstawicielami narodu rosyjskiego – i oba narody, stanąwszy w prawdzie wobec swych dziejów i wobec swej przyszłości, pojednają się. […]
Zanim do tego dojdzie – już teraz pamiętać musimy, że tam na wschodzie, za Bugiem, nieco na północ żyje i pracuje naród litewski, który pragnie żyć w wolności i niepodległości i ma do tego prawo. A wprost na wschód żyje i pracuje naród białoruski, który ma prawo do życia w wolności i niepodległości. A bardziej na południe żyje i pracuje naród […] ukraiński i ma on prawo do życia w wolności i niepodległości.
Warszawa, 17 września 1974

Juliusz Mieroszewski (publicysta) w "Kulturze" paryskiej
Sformułowanie wizji przyszłości jest najtrudniejszą i najważniejszą częścią programu. […] Jeżeli w momencie koniunktury historycznej Polacy nie będą mieli żadnej wizji – innymi słowy, nie będą wiedzieli, jakiej Polski pragną – sytuacja w Polsce będzie wypadkową dawnych nawyków i uwarunkowań i owa chaotyczna, pełna brutalności sytuacja sprawi, że znajdą się ludzie, którzy dyktaturę komunistyczną będą wymieniać jako "dawne dobre czasy". […]
Jednym z podstawowych elementów mojej wizji przyszłej Polski jest sojusz inteligencji z klasą robotniczą. […] Wydarzenia grudniowe w roku 1970 zdają się wskazywać, że sojusz inteligencji z klasą robotniczą nie istnieje w Polsce nawet jako wizja – nawet jako marzenie. […]
Nie twierdzę, że naród w niewoli może osiągnąć wolność solidarną postawą niepodległościową – to znaczy zmienić obiektywny układ sytuacji. Twierdzę natomiast, że wolności i niepodległości nie osiągną nigdy ci, którzy wolności nie pragną i do wolności nie dążą.
Londyn, luty 1975

 

ODCINEK 37

Istota podległości 

Wielka Improwizacja, mówiona przez Gustawa Holoubka, w Dziadach Adama Mickiewicza, staje się w środku "małej stabilizacji" głosem wolności. Partia komunistyczna rusza wobec kolejnych wyzwań: zdusza spektakl romantycznego poety, pacyfikuje studentów broniących wieszcza, definiuje "wywrotową, piątą kolumnę Żydów", mobilizuje Sowietów do zdławienia demokratyzującej się Czechosłowacji, miażdży bunt robotników, protestujących nie tylko przeciw podwyżce cen.
Lata 1968–70 pozwalają społeczeństwu zrozumieć istotę Peerelu. PZPR, opierająca swą władzę na powszechnym konformizmie, objawia poprzez swoje brutalne reakcje charakter systemu. Szok Marca i Sierpnia 68 oraz Grudnia 70 definiuje kraj jako policyjno-militarną dyktaturę. Komuniści na razie konserwują swą władzę, lecz obywatele zaczynają rozumieć, na czym polega bezruch państwa.

30 stycznia 1968 – po ostatnim spektaklu "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka w warszawskim Teatrze Narodowym kilkuset studentów przechodzi pod pomnik Adama Mickiewicza, protestując przeciwko cenzurze. Interweniuje milicja, rozpędza studentów pałkami i aresztuje kilkadziesiąt osób. Dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego (Adam Michnik i Henryk Szlajfer) zostają usunięci z uczelni.

Jerzy Zawieyski (pisarz) w dzienniku, o ostatnim przedstawieniu Dziadów
Salę zapełniło ponad 600 osób powyżej normalnej ilości miejsc. Manifestacje w czasie przedstawienia w różnych miejscach tekstu. Po przedstawieniu długie owacje i okrzyki: "Chcemy Dziadów! Precz z cenzurą!". Manifestacja przedostała się na ulicę. Studenci nieśli transparent z napisem: "Żądamy Dziadów!" [w rzeczywistości: "Żądamy dalszych przedstawień"]. Przed pomnikiem Mickiewicza złożyli ten transparent. Gdy manifestanci szli dalej w kierunku Nowego Światu, wozy milicyjne zagrodziły drogę – wiele osób zaaresztowano, ale po kilku godzinach wypuszczono.
Warszawa, 30 stycznia 1968

8 marca 1968 – początek Marca `68: na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbywa się demonstracja studentów w obronie kolegów relegowanych z uczelni. Wiec zostaje zaatakowany przez ZOMO. W następnych dniach demonstracje odbywają się na kolejnych uczelniach, a później w innych miastach (15 marca w Gdańsku dochodzi do kilkugodzinnej walki). Manifestacjom młodzieży władze komunistyczne próbują przeciwstawić masowe wiece partyjne, na których nazywają demonstrantów "wichrzycielami" i szerzą antysemicką propagandę. Z PZPR zostaje wyrzuconych ponad 8 tysięcy członków, osoby oskarżone o syjonizm usuwane są także z SB, milicji, urzędów, wojska. W efekcie propagandy nienawiści z Polski wyjeżdża ponad 13 tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego.

Władysław Gomułka w przemówieniu do warszawskiego aktywu partyjnego
Nie można […] pozwolić na to, aby w imię jakiejś abstrakcyjnej wolności i inscenizacyjnej dowolności przekształcać antycarskie ostrze Dziadów w oręż antyradziecki. […] W wydarzeniach, jakie miały miejsce, aktywny udział wzięła część młodzieży akademickiej pochodzenia lub narodowości żydowskiej. […] Otworzyliśmy szeroko nasze granice dla wszystkich, którzy nie chcieli być obywatelami naszego państwa i postanowili udać się do Izraela. Również dziś tym, którzy uważają Izrael za swoją ojczyznę, gotowi jesteśmy wydać emigracyjne paszporty.
Warszawa, 19 marca 1968

20 sierpnia 1968 – ZSRR i inni członkowie Układu Warszawskiego (Polska, Węgry, NRD i Bułgaria) dokonują inwazji na Czechosłowację. Interwencja jest reakcją na Praską Wiosnę, czyli liberalizację systemu politycznego w Czechosłowacji.

Ryszard Siwiec (księgowy) przed samospaleniem podczas dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, w nagranym Posłaniu
Dzisiaj Wy wysyłacie czołgi na Czechosłowację za to tylko, że jej cały naród domaga się, o zgrozo, o hańbo wieczna dla XX wieku i dla Was – wolności słowa […]. Hańba tego czynu pada czarnym cieniem na całą ludzkość.
Warszawa, 8 września 1968

14 grudnia 1970 – strajk robotników Stoczni Gdańskiej rozpoczyna falę protestów na Wybrzeżu znaną jako Grudzień `70. Manifestanci domagają się zniesienia podwyżek cen podstawowych produktów i zmian personalnych w kierownictwie partii. Władze nie podejmują rozmów z reprezentacją strajkujących. Demonstracje zostają krwawo stłumione przez milicję i wojsko, Gomułka nakazuje użycie broni palnej. Ponad 40 osób zostaje zabitych, ponad 1000 – rannych, 3 tysiące – pobitych i aresztowanych. Kryzys powoduje zmianę na stanowisku I sekretarza PZPR (Władysława Gomułkę zastępuje Edward Gierek).

Jerzy Giedroyc w liście do Leszka Kołakowskiego (filozofa)
Sytuacja w kraju napełnia mnie coraz większym niepokojem, specjalnie jeśli idzie o inteligencję: w rezultacie tragicznego wstrząsu nie powstają żadne zalążki akcji. […] Okazja niewykorzystana przeradza się nieuchronnie w klęskę.
Paryż, 14 kwietnia 1971

 

ODCINEK 36

Znak Milenium

Prymas Stefan Wyszyński, jeszcze więziony przez komunistów, pisze tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, które w sierpniu 1956 przyjmuje blisko milion wiernych. To zarazem duszpasterski program na lata Wielkiej Nowenny (1957–66), prowadzący do Roku Milenijnego. Jego zapowiedzią jest także peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego we wszystkich parafiach w Polsce. Władze mobilizują się przeciw temu pod hasłem Tysiąclecia Państwa Polskiego.
Prymas, w roli przywódcy społecznego, wyprowadza – wobec pojawienia się Obrazu czy podczas uroczystości milenijnych – miliony ludzi w przestrzeń publiczną. Forma religijna osłania fundamentalną treść: powrót podmiotowości polskiego społeczeństwa, które widzi siebie samo na ulicach. To dla wielu zasadnicze przeżycie, że można być tak razem, poza dyktatem komunistycznej władzy.

16 kwietnia 1966 – w Gnieźnie odbywają się centralne kościelne obchody Milenium Chrztu Polski (poprzedzał je kilkuletni program duszpasterski Wielkiej Nowenny). Władze komunistyczne organizują w pobliżu jedno z wydarzeń związanych z obchodami Tysiąclecia Państwa Polskiego i zagłuszają pieśni religijne wystrzałami z armat. Była to kulminacja walki o "rząd dusz" między Kościołem a komunistami.

Adam Nowak (mieszkaniec podpoznańskiej miejscowości) w dzienniku
Przed katedrą i w katedrze setki tysięcy ludzi. To nie jest tylko uroczystość religijna. To manifestacja patriotyczna przeciw formalnym i politycznym próbom podziału Polaków, przeciw manipulacjom partii, która chce określać według swoich wzorów cnoty i wady obywatelskie.
Poznań, 16 kwietnia 1966 

Janusz Zabłocki (publicysta, działacz katolicki) w dzienniku
Toczy się […] zacięta walka, która w istocie rozstrzygnie o przyszłości nie tylko Kościoła w państwie socjalistycznym, ale i o duchowej przyszłości narodu. Decydujące będzie to, czy w obliczu bezprzykładnej ofensywy komunistycznego państwa, do której zmobilizowało ono wszelkie środki, Prymas Polski znajdzie się wraz z Episkopatem izolowany i osamotniony, czy też otrzyma wsparcie od społeczeństwa. Wynik tej konfrontacji, tego swoistego społecznego referendum, zależeć będzie od tego, jak zachowają się masy.
Ożarów Mazowiecki, 18 kwietnia 1966

Przeżycie nie byłoby tak głębokie i mocne, gdyby mu nie towarzyszyło nierozłącznie tak żywe doświadczenie międzyludzkiej wspólnoty. Wiernych zgromadzonych w wielkim tłumie umacnia poczucie, że w przeżyciu swoim nie jest nikt z nich osamotniony, ale łączy ono tak wielką liczbę ludzi przybyłych w tym samym celu i w imię tej samej Sprawy. I stają się tym przeżyciem wspólnoty silniejsi i bardziej sobie wzajem bliscy. Można to było odczuć tamtego wieczoru [3 maja] na jasnogórskich wałach. […] Po raz pierwszy zobaczyliśmy się w takiej liczbie razem.
Warszawa, 4 maja 1966 

Jan Nowak-Jeziorański (dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE) 
Nie mieliśmy wprawdzie reportera na miejscu w Polsce, ale słuchacz w kraju tylko z naszych audycji mógł usłyszeć w najdrobniejszych szczegółach to wszystko, co działo się w Gnieźnie, Poznaniu, Krakowie i na Jasnej Górze. Pomogli nam w tym zresztą sami słuchacze. Od różnych amatorów zaczęliśmy otrzymywać okólnymi drogami taśmy z nagraniami. […] Dzięki temu mogliśmy nadać godzinny reportaż z Częstochowy z przemówieniem Prymasa i innych. Echem z Monachium odbiły się i powróciły do kraju pamiętne słowa arcybiskupa [Bolesława] Kominka wygłoszone na Jasnej Górze: "Nikt nie może ograniczyć naszej wiary do wąskiego nacjonalistycznego getta".
Monachium

ODCINEK 35

Pozory rewolucji

Na robotniczy protest w Poznaniu, w czerwcu 1956, władza komunistyczna reaguje ze skrajną brutalnością – wysyła czołgi. Ostrzeżenie, jakie niesie masowa demonstracja, narusza dogmatyczną postać partii. Przywrócony do jej kierownictwa Władysław Gomułka, zapowiadający łagodniejszy kurs, uspokaja Sowietów, że peerelowska władza poradzi sobie sama, bez militarnej interwencji Kremla. Po rozmowach w Warszawie (19 października 1956), delegacja sowiecka wraca do Moskwy.
Polski Październik inspiruje Węgrów, którzy – w obronie Warszawy – wychodzą na ulice. Tym razem wojska sowieckie zostają uruchomione. Najpierw, 24 października, wchodzi do Budapesztu pierwszy rzut czołgów – po walkach, także z atakującą tłum węgierska bezpieką, ustępują. Potem, 4 listopada, drugi rzut finalizuje pacyfikację. W końcu 1956 roku Sowieci panują całkowicie nad sytuacją – Zachód nie reaguje.

28–30 czerwca 1956 – w Poznaniu dochodzi do strajku i demonstracji robotników (tzw. Poznański Czerwiec). Protest ma podłoże ekonomiczne, ale przeradza się w antykomunistyczny bunt. Zostaje brutalnie stłumiony przez wojsko i milicję. Ginie kilkadziesiąt osób. W ciągu kolejnych miesięcy odbywają się demonstracje, dochodzi do prób tworzenia niezależnych organizacji, wzbiera fala antysowieckich nastrojów.

Premier Józef Cyrankiewicz w przemówieniu radiowym
Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie.
Warszawa, 29 czerwca 1956

19 października 1956 – rozpoczyna się VIII plenum KC PZPR. Na stanowisko I sekretarza wybrany zostaje Władysław Gomułka, początkowo pozytywnie odbierany przez społeczeństwo. Następuje tzw. odwilż gomułkowska. 24 października Gomułka wygłasza entuzjastycznie przyjęte przemówienie: potępia stalinizm i zapowiada reformy. Następuje uwolnienie części więźniów politycznych i duchowieństwa, w tym kardynała Stefana Wyszyńskiego. Do kraju wracają tysiące Polaków z ZSRR. Z oficjalnej nazwy Pałacu Kultury usunięte zostaje nazwisko Stalina, Stalinogród wraca do nazwy Katowice. Polska nadal jednak jest państwem totalitarnym. Po kolejnych demonstracjach powołana zostaje nowa formacja milicyjna do zwalczania zamieszek: ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej).

Wiktor Woroszylski (pisarz) w dzienniku
O 23.00 nastawiliśmy radio i usłyszeliśmy komunikat o zakończeniu obrad Plenum. W tajnym głosowaniu wybrano takie politbiuro, jakiego oczekiwaliśmy! Gomułka jest pierwszym sekretarzem! Siły postępowe, siły patriotyczne zwyciężyły!
Uściskaliśmy się i wyszliśmy na ulicę, żeby jakoś przewietrzyć naszą euforię. […] Ludzi na ulicach stosunkowo niedużo, ale ci, którzy są, […] śmieją się jeden do drugiego. Chyba po raz pierwszy od bardzo dawna ludzi tak obchodzi rozwiązanie wewnątrzpartyjnego konfliktu. 

Warszawa, 21 października 1956

Władysław Gomułka (I sekretarz KC PZPR) w przemówieniu na wielkim wiecu ludności Warszawy
Partia musi przystąpić do rozwiązywania codziennych, trudnych spraw naszej gospodarki i życia państwowego. Czym dzisiaj możecie pomóc kierownictwu partii i rządowi? Przede wszystkim tym, że każdy stanie przy swym warsztacie na swoim posterunku i wzmożoną pracą czy nauką wykaże swą wierność i oddanie naszej sprawie. Dzisiaj zwracamy się do ludu pracującego Warszawy i całego kraju z wezwaniem: dość wiecowania i manifestacji!
Warszawa, 24 października 1956

Jacek Kuroń
Powiedzieliśmy sobie: właśnie zamyka rewolucję, wódz dorwał się do władzy. [...] Wróciliśmy po tym wiecu do Zarządu Uczelnianego ZMP. Byliśmy wszyscy wściekli. To jego "dość wiecowania", choć sami byliśmy tymi wiecami okrutnie zmęczeni, oburzyło nas absolutnie. Tylko tyle miał nam do powiedzenia?

Warszawa, 24 października 1956


Poznań, 28 czerwca 1956. Protestujący robotnicy. Fotografie wykonane przez funkcjonariuszy UB w celu identyfikacji manifestantów.

Fot. Ośrodek KARTA

 

ODCINEK 34

Wolni Polacy

Stalin umiera dokładnie trzynaście lat po swej decyzji w sprawie mordu katyńskiego. Jego odejście nie zamyka jednak kłamstwa o tej zbrodni – następcy są ideowymi spadkobiercami. Od XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, w lutym 1956, następuje oficjalne potępienie kultu jednostki, jednak nie narusza to struktury systemu sowieckiego – teraz najwyższą władzą ma być nie wódz, lecz kolektyw partyjny, realizujący w zmienionych warunkach te same cele.
W kwietniu 1956 przywódcy Sowietów wizytują Londyn, pozorując nowe polityczne otwarcie. Polacy, a wraz z nimi przedstawiciele innych podbitych przez Kreml narodów, idą ulicami stolicy Wielkiej Brytanii – w sprzeciwie wobec podziałowi Europy. Niemy marsz tysięcy pozbawionych ojczyzny emigrantów politycznych ma przypomnieć politykom Zachodu, że zaakceptowana przez nich "żelazna kurtyna" nie drgnęła.

5 marca 1953 – umiera Józef Stalin.

25 lutego 1956 – w czasie XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego I sekretarz KPZR Nikita Chruszczow wygłasza tajny referat, w którym opisuje zbrodnie stalinowskie. Oskarża Stalina o wymordowanie tysięcy członków partii, stosowanie terroru, masowe aresztowania, deportacje tysięcy ludzi i budowanie kultu własnej osoby. Treść referatu szybko przestaje być tajna i wywołuje sensację zarówno w strukturach partyjnych w całym świecie komunistycznym, jak i w krajach zachodnich.

22 kwietnia 1956 – w Londynie odbywa się pochód ponad 20 tysięcy Polaków i innych emigrantów zza żelaznej kurtyny zorganizowany w ramach protestu przeciwko wizycie Chruszczowa w Wielkiej Brytanii. Na przedzie idą m.in. generałowie Władysław Anders i Tadeusz Bór-Komorowski. Pochód wywiera ogromne wrażenie na opinii publicznej w Wielkiej Brytanii.

Z artykułu Głos wolnych Polaków w "Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza"
Wizyta [premiera ZSRR Nikołaja] Bułganina i [I Sekretarza KC KPZR, Nikity] Chruszczowa w Wielkiej Brytanii jest faktem nieodwołalnym. Ogłoszono już jej termin i czas trwania. […] Należy skorzystać z okazji wizyty przywódców sowieckich, aby przypomnieć najszerszym rzeszom społeczeństwa brytyjskiego, że dziesięć narodów za żelazną kurtyną znalazło się w niewoli sowieckiej, co jest nie tylko tragedią ich, ale także zagraża wolności Europy Zachodniej.
Londyn, 13 marca 1956

Stanisław Mikołajczyk (były premier) w depeszy do Nikity Chruszczowa
Kiedy Pan potępia zbrodnie Stalina w stosunku do Komunistycznej Partii w Związku Sowieckim, zapytuję Pana, czy Pan nie jest gotów również potępić zbrodni komunistycznych stosowanych w stosunku do Polski i innych krajów za żelazną kurtyną. […] Domagam się od Pana zwolnienia wszystkich osób deportowanych z tych narodów i więzionych w Związku Sowieckim, wydania zarządzenia do wycofania czerwonych armii i wszystkich sowieckich funkcjonariuszy z tych krajów i nieprzeciwstawiania się wolnym i prawdziwie demokratycznym wyborom.
Waszyngton, 17 marca 1956

Stefan Korboński (działacz emigracyjny)
Kroczyłem w 20-tysięcznym pochodzie protestującym przeciwko wizycie Chruszczowa i Bułganina, jaki przez kilka godzin ciągnął ulicami Londynu do pomnika Nieznanego Żołnierza. […] Był to milczący pochód. […] Gdy ostatni szereg wmaszerował na Whitehall, rozległ się przenikliwy głos trąbki i na plac spadła martwa cisza. Było coś przejmującego do głębi w tym niezakłóconym przez najlżejszy szmer milczeniu 20 tysięcy ludzi, stojących bez ruchu, ramię przy ramieniu, w prostokątnym pudle placu, zamkniętego ścianami starych kamienic.
Londyn, 22 kwietnia 1956

Londyn, 22 kwietnia 1956. Antysowiecka demonstracja emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej.

Fot. Zdzisław Łożyński / Ośrodek KARTA

 

ODCINEK 33

Koniec złudzeń

Przełom lat 40./50., apogeum stalinizmu, oznacza całkowite zapanowanie władzy komunistycznej nad polskim społeczeństwem. Spacyfikowane zostaje i podziemie zbrojne, i wszelka opozycja polityczna. Granice bloku sowieckiego są coraz ściślej zamknięte. Upadają nadzieje wielu środowisk na wojenne starcie Zachodu z Sowietami – oczywista staje się ich trwała dominacja nad Środkowo-Wschodnią Europą. Zachowania społeczne w kraju potwierdzają rezygnację z prób otwartego buntu.

4 maja 1951 – Jan Nowak-Jeziorański przemawia w Instytucie Polskim i Muzeum im. Gen. Władysława Sikorskiego w Londynie, przedstawiając sytuację w kraju. Niedługo potem  uruchomione zostaje Radio "Wolna Europa". Dyrektorem Polskiej Sekcji RWE zostaje właśnie Jan Nowak-Jeziorański. RWE przełamuje monopol informacyjny władz i demaskuje komunistyczną propagandę.

Jan Nowak-Jeziorański (pracownik polskiej sekcji BBC) w wystąpieniu w Instytucie Polskim i Muzeum im. Gen. Władysława Sikorskiego
Komuniści wynieśli infiltrację do rangi sztuki. Zarówno przed, jak i po podboju militarnym – i w tym tkwi sedno sprawy – posługują się swoją piątą kolumną. […] Prawie każdy aresztowany przez NKWD albo UB jest zmuszany po uwolnieniu do szpiegowania. W każdym domu, biurze czy fabryce jest przynajmniej jeden, a często więcej informatorów, którzy nie wiedzą o sobie nawzajem. [...]
NKWD może skutecznie zapobiegać tworzeniu się wszelkich dużych ruchów podziemnych. […] Każdy fałszywy krok, każda próba ponowienia starych metod w całkowicie nowych warunkach... mogą jedynie spowodować nieszczęścia i ogromne straty w ludziach.
Londyn, 4 maja 1951

Jan Nowak-Jeziorański (dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE) podczas inauguracji rozgłośni
Ludzkość nie może być podzielona na narody wolne i narody w niewoli. […]Rosja chce z nas wyłuskać wszystko, co twarde i nieugięte, by zmienić naród polski w plastelinę, która pozwoli się urobić w rosyjskich łapach na bolszewicką modłę. Nie wolno jej tego ułatwiać. Chociaż jednak bitwa nie toczy się dziś w lasach, na ulicach czy w podziemiu, wiemy, że prowadzicie dziś inną walkę, od której zależy całe nasze przyszłe istnienie. Ta walka toczy się przede wszystkim w duszach polskich. […] W tej walce pragniemy dziś wziąć udział na falach Radia Wolnej Europy.
Monachium, 3 maja 1952

Leopold Tyrmand (pisarz) w dzienniku
Żyję w państwie totalitarnym, w którym jednostka jest przedmiotem gry precyzyjnie zorganizowanych sił politycznych. W państwie tym istotnym motorem życia jest najbardziej wszechstronna i najsprawniejsza policja polityczna, jaką znają dzieje rodzaju ludzkiego. Zasada autorytatywności tej policji stanowi zasadę życia w społeczeństwie komunistycznym: z tym, iż policja ta nie ogranicza się do formacji konkretnej, jak na przykład Urząd czy Ministerstwo Bezpieczeństwa, lecz tworzy jakby nadrzędną substancję myśli i postępków ludzkich, składających się na funkcjonowanie całej polskiej machiny polityczno-społecznej. Z punktu widzenia tej policji politycznej, mój dziennik jest przestępstwem, kwalifikującym się do najwyższego wymiaru kary: konkretyzuje na papierze myśli, które skazane są na zagładę. Marksiści wiedzą bowiem dobrze, że po zdobyciu władzy jedynym groźnym elementem bytu jest dla nich myśl, nie tylko myśl wroga, lecz nawet myśl inna, po prostu różna od dogmatu, który ustanawia ich mentalność jednostkową i społeczną. Z chwilą, gdy ta mentalność stanie się regułą społeczną w pełnym tego słowa znaczeniu, nie będzie już żadnego niebezpieczeństwa, niemniej na razie tak nie jest i myśl zasługuje częstokroć na więzienie lub śmierć.
Warszawa, 8 stycznia 1954

 

ODCINEK 32

Monopartia

Trzyletnia dominacja pepeerowców nad powojenną Polską wystarcza, by obezwładnić i politycznych przeciwników, i nastawione wrogo społeczeństwo. Finalny dyktat komunistów jest jasny: będziemy samowładni. Bezwzględny terror wobec zachowań demokratycznych, fałszywa od podstaw propaganda, mająca utrudnić zrozumienie rzeczywistości – odbierają ludziom wolę oporu. Dobijane z pomocą Sowietów zbrojne podziemie niepodległościowe nie jest w stanie zmienić losu kraju.

15–21 grudnia 1948 –  po połączeniu Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii Socjalistycznej powstaje komunistyczna monopartia: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, realizująca ideologię marksizmu-leninizmu. PZPR będzie istnieć ponad 40 lat.

Maria Dąbrowska (pisarka) w dzienniku
Polska jest sowietyzowana, a nade wszystko – rusyfikowana w takim tempie, że nawet ja, co nie miałam złudzeń i wszystkiego tego się spodziewałam, jestem przerażona. Radio od rana do nocy zieje moskiewszczyzną. […]
Od Niemców groziła Polsce zagłada biologiczna, od Moskali – stokroć straszniejsza – duchowa i moralna. Jestem zrozpaczona, że tylu Polaków okazało się podatnymi do nikczemności.
Warszawa, 6 listopada 1948

Warszawa była (bo nie byłoby ścisłe mówi "żyła") pod znakiem kongresu zjednoczenia PPR i PPS (prawdą byłoby: kongres unicestwienia PPS). […] Otrzymałam całkiem nieoczekiwanie zaproszenie na Kongres. Po pewnym wahaniu i namyśle postanowiłam pójść. […] [prezydent Bolesław] Bierut witał kongres długim przemówieniem, co chwila przerywanym oklaskami i okrzykami. […] Największym entuzjazmem odznaczały się krzyki na cześć Rosji i Stalina, tak że ani na chwilę nie można było stracić uczucia, że się jest już w głębi Rosji.
Warszawa, 19 grudnia 1948

Z Deklaracji ideowej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
Demokracja ludowa musi zwalcza w kulturze narodowej wszelkie wpływy elementów wstecznych, musi rozwinąć kulturę, naukę, sztukę związaną z dążeniami mas ludowych. […] Sprawie budownictwa socjalizmu w kraju i zabezpieczenia jego niepodległości służy polityka zagraniczna Polski Ludowej. Jej zasadniczym wskazaniem jest ścisły sojusz i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim.
Warszawa, 20 grudnia 1948

Karol Estreicher (historyk sztuki) w dzienniku
Zjednoczenie partii […] jest w gruncie rzeczy likwidacją socjalizmu w wydaniu zachodnioeuropejskim. […] Przewiduję na rok 1949 wzmożenie aktywności partyjnej. Próbę przenikania komunizmu pod dachy domów. Będzie to zabieg nie bez ofiar. Rozmaite niezależne instytucje […] padną ofiarą. Presja będzie się wzmaga, w miarę jak wyrasta będą nowi ludzie szkoleni w doktrynie marksistowskiej. […] Wzór jest gotów… w Rosji.
Kraków, 31 grudnia 1948

 

ODCINEK 31

Pozór legitymacji

Brutalna pacyfikacja Polski przez Sowietów i oddanych im polskich komunistów, początkowo maskowana, staje się z czasem oczywistością. Jednak, dla zachowania choćby formalnych pozorów, zaprowadzany przez nich system totalitarny trzyma się werbalnie demokratycznej fasady, przydatnej propagandowo. Zastosowany na masową skalę terror, niszczący opozycję polityczną i zbrojną, ma obezwładnić społeczeństwo – tak, by straciło nadzieję na wolność obywatelską i niepodległość państwa.
Referendum, przeprowadzone przez komunistów w czerwcu 1946, mające być potwierdzeniem ich prawa do rządzenia, zostaje drastycznie sfałszowane. Cały system oszustw wewnętrznych zostaje wzmocniony przez ekipę sowieckich fałszerzy, która wypełnia na nowo blisko połowę protokołów: klęskę referendum zamieniają w sukces. Podobnie komuniści wygrywają wybory. Podstawą ich władzy jest kłamstwo.

30 czerwca 1946 – odbywa się referendum – pytania są dobrane tak, aby wykazać rzekome poparcie społeczne dla komunistów. Mimo to większość obywateli opowiedziała się przeciwko nim. Wyniki zostają sfałszowane.

Karol Popiel (prezes Stronnictwa Pracy) w dzienniku
Pytania [referendum: "Czy jesteś za zniesieniem Senatu? Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej? Czy chcesz utrwalenia granicy zachodniej Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej?"] ułożone są tak, że wynik musi wytworzyć pozory zaufania narodu dla tymczasowych władz. Nawet pytanie o jedno- czy dwuizbowy parlament może przynieść pożądaną przez inicjatorów odpowiedź. Ale też tylko ten punkt może stworzyć okazję do zamanifestowania prawdziwej opinii. Wystarczy tylko rzucić hasło, że umownym znakiem manifestacji będzie wypowiedzenie się za dwuizbowością.
Tak też się stało. Cały kraj wie, w którym punkcie należy powiedzieć: "nie"!
Warszawa, 28 maja 1946

Z protestu PSL do Generalnego Komisarza Głosowania Ludowego
Komisje [Okręgowe], w skład których wchodzili członkowie PSL, stwierdziły usunięcie autentycznych protokołów Komisji Obwodowych i zastąpienie ich standaryzowanymi protokołami, sporządzonymi przez te same osoby, z podrobieniem podpisów członków Komisji oraz nieprawdziwymi wynikami głosowania. […]
Głosów "trzy razy tak" przeciętnie było około 5 procent. […] Społeczeństwo polskie we wszystkich jego warstwach jest do głębi wstrząśnięte powyższymi nadużyciami i z całkowitą nieufnością odnosi się do wyników[zdecydowana większość odpowiedzi "tak"] ogłoszonych w prasie.
Warszawa, 9 lipca 1946

18 grudnia 1946 – PSL wystosowuje do ambasadorów ZSRR, Wielkiej Brytanii i USA memorandum, w którym przedstawia brutalne i niedemokratyczne metody walki komunistów z opozycją, towarzyszące przygotowaniom do wyborów.

Mieszkaniec wsi Pustelnik (pow. miński) w liście do Naczelnego Komitetu PSL
W wielkim strachu i nacisku przeżywamy dni przedwyborcze. Zjechało się do nas wojsko, które ciągle urządza wiece i zebrania. Pod groźbą aresztowania lub rewizji zmuszają, żeby głosować za jakimś tam blokiem. Wszystkich na zebraniu zapisują na listę i każą się podpisywać, że będą głosować za rządem. Kto nie chce podpisać, to na drugi dzień ma albo rewizję, albo do Bezpieczeństwa go zabierają i biją, że on z partyzantami trzyma albo należy do Stronnictwa pana Mikołajczyka, albo pod pozorem, że ma broń. […] My do 19 stycznia [terminu wyborów] nie wytrzymamy.
Pustelnik, 30 grudnia 1946

19 stycznia 1947 – odbywają się sfałszowane wybory do Sejmu Ustawodawczego. Według oficjalnych wyników komunistyczna PPR i jej sojusznicy zdobyli 80% głosów. Komunistyczne rządy zostają zalegalizowane, społeczeństwo – pod wpływem wielomiesięcznej kampanii terroru – złamane.

Plut. Lucjan Grabowski "Lot" (dowódca antykomunistycznego oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego)
Cała okoliczna ludność głosowała na listę kandydatów Mikołajczyka – byliśmy pewni, że zwycięży. Nie podejrzewaliśmy takiej perfidii. Po zakończonym głosowaniu, wieczorem, KBW przywiozło urny pełne głosów na listę [rządowego] Bloku Demokratycznego. Urny z prawdziwymi głosami zostały spalone, do Łomży pojechały podstawione urny z głosami już z góry obliczonymi.[...] Przepadły wszystkie nadzieje.
Gmina Tykocin, po 19 stycznia 1947

22 lutego 1947 – Sejm Ustawodawczy uchwala ustawę o amnestii. W jej wyniku z podziemia wychodzi ponad 50 tys. osób, swoją działalność ujawnia też ponad 20 tys. przebywających w więzieniach. Informacje od ujawniających się ułatwiają wykrycie i aresztowanie innych osób. Choć pojedyncze grupy zbrojne ukrywają się i działają w kolejnych latach, zorganizowane podziemie zbrojne w kraju praktycznie przestaje istnieć.

 

ODCINEK 30

Defilada Klęski

Symbolicznym wymiarem powojennego układu geopolitycznego Europy staje się 8 czerwca 1946 w Londynie Defilada Zwycięstwa, w której idą reprezentanci zwycięskich wojsk sojuszniczych II wojny. Udziału odmawia Związek Sowiecki, którego wizja Wojny Ojczyźnianej nie akcentuje znaczenia Wielkiej Brytanii. Pominięta zostaje także Polska, choć jej oddziały stacjonują nadal w Europie Zachodniej. Tak też objawia się "żelazna kurtyna", oddzielająca Zachód od sfery sowieckiej.
W Defiladzie nie uczestniczą polscy żołnierze, nawet lotnicy, którzy podczas bitwy o Anglię skutecznie bronili Londynu. Uległość sojuszników wobec dyktatu Stalina staje się nie tylko zawstydzająca moralnie, obnaża zarazem skalę ich politycznych błędów – niebawem ma się okazać, jak szkodliwa jest taka gra z totalitarnym dyktatorem. Dla Polski, tracącej suwerenność, londyńska manifestacja jest potwierdzeniem Klęski.

8 czerwca 1946 – w Londynie odbywa się Defilada Zwycięstwa – narody sprzymierzone świętują zwycięstwo w II wojnie światowej. Wśród defilujących wojsk nie ma Polaków.

Z artykułu w polskim dzienniku emigracyjnym
Rząd warszawski odrzucił zaproszenie brytyjskie wzięcia udziału w Defiladzie Zwycięstwa, wyznaczonej na 8 czerwca w Londynie. [...] Rząd brytyjski zrezygnował z udziału przedstawicieli jednostek [Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie], które walczyły pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino i Falaise. Przewidziano jedynie, że grupa polskich lotników z Battle of Britain [Bitwy o Anglię] zostanie wmieszana w szeregi RAF. I to jednak zostało potraktowane przez warszawskich komunistów jako kamień obrazy.
[…] W ten sposób żelazna kurtyna, obowiązująca dziś we wszystkich przejawach życia międzynarodowego, zostanie również zastosowana do święta, którym londyńczycy pragnęli uczcić swe zasłużone zwycięstwo.
Londyn, 31 maja 1946

Adam Pragier (członek Rządu RP na uchodźstwie) w artykule w "Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza"
Mówiono kiedyś, że wojna rozpoczęła się w obronie niepodległości Polski. Decyzję polską podjęcia obrony wobec przemożnego nieprzyjaciela sławiono w całym świecie jako "natchnienie narodów". Dziś nie istnieje niepodległość Polski oraz wielu innych narodów, przykrytych, niby wiekiem trumny, okupacją sowiecką sięgającą aż po Łabę.
Londyn, 7 czerwca 1946

Reginald Jebb (redaktor naczelny "The Weekly Review") w liście otwartym do Prezydenta Władysława Raczkiewicza
Postępowanie rządu nie zawsze jest odbiciem opinii społeczeństwa. Postępowanie naszego rządu w ubiegłą sobotę nie jest odbiciem opinii społeczeństwa Anglii, Szkocji i Walii. [...] Jako naród jesteśmy zawstydzeni tym, co zrobiono Polsce w naszym imieniu.
[…] Pan, Panie Prezydencie, i Pańscy rodacy rozumieją, być może lepiej niż inne narody, co znaczy cierpliwość. [...] Nie obawiajmy się, że cierpliwość lub odwaga narodu polskiego idzie dzisiaj na marne. [...] Chciałbym podkreślić, że nie jesteście sami. Pomimo wszystko, co się stało, pomimo tego, że zdradził Was nasz rząd, Anglicy i Szkoci nie zapomnieli, co znaczy honor. Są oni ciągle wdzięczni Sprzymierzeńcowi, który nigdy ich nie zawiódł.
Londyn, 13 czerwca 1946

 

ODCINEK 29

Jałta

Wznowiona ofensywa sowiecka omija w styczniu 1945 zniszczoną przez Niemców Warszawę i szybko posuwa się na zachód. Oba fronty, wschodni i zachodni, przybliżają sojusz atlantycki do zwycięstwa nad III Rzeszą. Rozstrzygnięcia militarne poprzedza polityczna konferencja trzech głównych mocarstw. W Jałcie, na półwyspie krymskim, odbywa się – 6–11 lutego 1945 – narada przywódców USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR. Prezydent Roosevelt, premier Churchill i Stalin decydują o powojennej Europie.
Konferencja jałtańska ustala granice i zasadniczo ustrój powojennej Polski. Przyjęty zostaje dyktat Stalina, by ziemie wschodnie II RP przejął Związek Sowiecki. W planach "wielkiej trójki" Polska zostaje arbitralnie przesunięta na zachód, a jej polityczna podległość Sowietom, mimo uspokajających uroczystych zaklęć, staje się oczywista. Sojusznicy Polski, USA i WB, odbierają Polsce niepodległość.

19 stycznia 1945 – generał Leopold Okulicki rozwiązuje Armię Krajową, uznając to za jedyny sposób uratowania żołnierzy przed sowieckimi represjami.

4–11 lutego 1945 – Stalin, Churchill i Roosevelt spotykają się na konferencji jałtańskiej (zwanej też konferencją krymską). Za plecami Polski ustalają przebieg jej wschodniej granicy (Polsce zostają odebrane ziemie wschodnie) i utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej ze znacznym udziałem komunistów. Rząd RP na emigracji nie uznaje postanowień konferencji.

Michał Sokolnicki (ambasador RP w Turcji) w dzienniku
Wszystko to nie ma nic wspólnego z demokracją, nic z samostanowieniem narodów […]. Jedyną podstawą jest siła, jedynym uprawnieniem staje się – nawet nie terytorium, nie ilość mieszkańców – lecz zdolność i możność użycia własnej materialnej przewagi. Jest to zaprzeczenie wszelkiego pojęcia o prawie – zarówno w konstytuowaniu władz państw, jak w regulowaniu stosunków międzynarodowych.
Ankara, 13 lutego 1945

27–28 marca 1945 – szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego przybywa na rozmowy z przedstawicielami sowieckimi. Zostają aresztowani, wywiezieni do Moskwy i uwięzieni.

Adam Bień (polityk ruchu ludowego, zastępca Delegata Rządu na Kraj i członek Krajowej Rady Ministrów; jeden z szesnastu aresztowanych)
Pojmani Polacy byli […] dla Rosji ośrodkiem politycznym wrogim i niebezpiecznym. Niebezpiecznym zwłaszcza teraz, kiedy z mocy uchwał konferencji jałtańskiej przystąpić miano do formowania Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, w skład którego wejść mieli Polacy z rządu londyńskiego, "Polacy lubelscy" oraz Polacy reprezentujący Polskę Podziemną w kraju. Właśnie tych ostatnich, kłopotliwych i niebezpiecznych Polaków – ich wiedzę o Polsce, ich autorytet i wpływy w kraju, ich kontakty ze światem zachodnim, ich zorganizowaną i zaprawioną w walce siłę zbrojną (Armia Krajowa, Bataliony Chłopskie) – w interesie Wielkiej Rosji należało wyeliminować.
Moskwa

18–21 czerwca 1945 – w Moskwie odbywa się pokazowy proces przywódców Polski podziemnej. Oskarżeni są o przynależność do nielegalnej organizacji oraz działalność dywersyjną i szpiegowską wymierzoną przeciwko ZSRR. Zachodni sprzymierzeńcy Polski nie protestują przeciwko procesowi. Najwyższe wyroki otrzymują ostatni dowódca AK generał Leopold Okulicki (10 lat więzienia) i ostatni Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski (8 lat więzienia). Obaj umierają w sowieckich więzieniach w niewyjaśnionych okolicznościach.

28 czerwca 1945 – powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Większość składu stanowią komuniści.

Zygmunt Klukowski (ordynator szpitala) w dzienniku
Uwaga niemal całego społeczeństwa zwrócona była na Moskwę i odbywającą się tam konferencję przedstawicieli polskich stronnictw demokratycznych z kraju i z emigracji. Gazety ogłosiły, że doszło do całkowitego porozumienia i że w najbliższych dniach zostanie ogłoszony nowy skład rządu z udziałem Mikołajczyka, Stańczyka i innych polityków z emigracji. Czynniki podziemne są zdezorientowane.
Szczebrzeszyn. 27 czerwca 1945

 

ODCINEK 28

Lato 44


31 lipca 1944. Podjęta zostaje decyzja o wybuchu nazajutrz powstania. Przesądza wola walki wyzwoleńczej, mimo beznadziejności takiego poprowadzenia jej w stolicy.
Zbliżająca się do Warszawy ofensywa sowiecka zmusza polskie władze i w Londynie, i w kraju do rozstrzygnięć strategicznych. Groźba pacyfikacji Polski przez Sowietów staje się oczywista, gdy po skutecznym ataku na Wilno, w lipcu 1944, aresztują oni akowców, z którymi wspólnie zdobywali miasto. Mimo że potwierdza się, iż nadchodzi nie "sojusznik sojuszników", lecz totalitarny agresor, podejmowane decyzje mają wykazywać polską waleczność i lojalność wobec koalicji antyniemieckiej.
Powstanie wybucha 1 sierpnia w źle wybranym momencie, gdy – obok wielkiej ochoty do walki całego podziemia niepodległościowego – brakuje broni, by mierzyć się z nierozbitą nadal armią niemiecką. Sowieci zatrzymują się na przedpolu stolicy, czekając aż Niemcy wymordują miasto i jego ludność. Całopalny gest wobec Zachodu, mający zwiększyć ich sojuszniczą wrażliwość, mija bez skutku.

21 lipca 1944 – w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina powstaje Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, marionetkowy organ władzy na ziemiach polskich, uznawany tylko przez ZSRR (przez cały okres PRL władze komunistyczne utrzymują, że powstał on w Chełmie Lubelskim 22 lipca 1944 roku – dlatego przed zmianą ustroju tego dnia obchodzono Narodowe Święto Odrodzenia Polski).

26 lipca 1944 – PKWN podpisuje w Moskwie porozumienie z ZSRR. Na jego mocy przestępstwa popełniane przez polską ludność cywilną przeciwko siłom zbrojnym ZSRR podlegają jurysdykcji Józefa Stalina. Porozumienie umożliwia masowe represje wobec Polskiego Państwa Podziemnego, Armii Krajowej i cywilów. Następnego dnia podpisane zostaje porozumienie o granicy polsko-sowieckiej wzdłuż tzw. linii Curzona – bez Kresów Wschodnich.

Gen. Kazimierz Sosnkowski (Naczelny Wódz) w depeszy do gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego (dowódcy Armii Krajowej)
W obecnych warunkach jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu, którego sens historyczny musiałby z konieczności wyrazić się w zmianie jednej okupacji na drugą. […]
Wiadomość o podróży moskiewskiej [premiera Stanisława Mikołajczyka] w sytuacji wytworzonej przez sowieckie fakty boleśnie wstrząsnęła dusze żołnierzy II Korpusu [Polskiego]. Ja planu i celu tej podróży nie znam ani nie rozumiem. Bez znajomości jej wyników nie widzę żadnej możliwości nawet rozważania sprawy powstania. Front włoski, 29 lipca 1944

1 sierpnia 1944 wybucha Powstanie Warszawskie, militarnie przeciwko niemieckiemu okupantowi, politycznie – przeciwko ZSRR. Dowództwo Armii Krajowej planuje wyzwolić stolicę przed wkroczeniem Armii Czerwonej.
Słabo uzbrojone oddziały powstańców przez 63 dni prowadzą walkę ze znacznie przeważającymi siłami niemieckimi.
Wspólny rozkaz Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera (ministra spraw wewnętrznych III Rzeszy) wydany siłom niemieckim w Warszawie po wybuchu powstania
Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy. Berlin, 1 sierpnia 1944

3 sierpnia 1944 – początek rozmów premiera RP na uchodźstwie Stanisława Mikołajczyka z Józefem Stalinem. Armia Czerwona nie pomaga walczącym powstańcom. Mikołajczyk nie jest również w stanie zmienić decyzji dotyczących przebiegu polskich granic.

5 sierpnia 1944 – na rozkaz Hitlera rozpoczyna się rzeź Woli – masowe egzekucje ludności cywilnej. Zamordowanych zostaje kilkadziesiąt tysięcy osób.

Michał Sokolnicki (ambasador RP w Ankarze) w dzienniku
Armia sowiecka zatrzymała się […]. Na co czeka? Ma się rozumieć na to tylko, aby Niemcy w myśl intencji i interesów Rosji dokonali całkowitego zniszczenia stolicy polskiej, jako ośrodka niepodległości polskiego państwa. Yeniköy (Turcja), 8 sierpnia 1944

Józef Stalin w depeszy do Stanisława Mikołajczyka
Bliższe zaznajomienie się ze sprawą przekonało mnie, że akcja warszawska, która podjęta została bez wiedzy i łączności z dowództwem radzieckim, stanowi lekkomyślną awanturę, […] [od której] dowództwo radzieckie postanowiło otwarcie odciąć się. Moskwa, 16 sierpnia 1944

3 października 1944 – kapitulacja Powstania Warszawskiego. Niemcy przystępują do całkowitego zniszczenia miasta. Wysadzają w powietrze większość zabytków, w tym Zamek Królewski i Pałac Saski. Płoną największe
biblioteki i archiwa, w tym Biblioteka Narodowa.

Warszawa, początek października 1944. Cywilni mieszkańcy na pozostałościach barykady na ulicy Marszałkowskiej opuszczają miasto po kapitulacji powstania warszawskiego. 
Fot. Ośrodek KARTA

ODCINEK 27

Koniec Kresów

Porażki militarne III Rzeszy na Wschodzie nie zmieniają celów okupacji ziem kresowych II RP. Obok polityki eksploatacji i eksterminacji, potęgowane są przez Niemców konflikty żyjących tu narodów. Przeciw Polakom występują i Ukraińcy (czyszczący z obcych "swoje" ziemie), i Litwini (realizujący wprost niemieckie rozkazy). Apogeum mordów ukraińskich na Wołyniu – w lipcu 1943 – uruchamia polski exodus z Kresów Wschodnich.
Zanim dowództwo AK ogłosi antyniemiecką akcję "Burza" na obszarze objętym przez idący ze wschodu front, władze sowieckie instalują tu uzbrojone oddziały partyzanckie. Mają przygotować sporne ziemie na wcielenie ich "na zawsze" do Związku Sowieckiego. Docelowa aneksja przedwojennego terytorium RP, okupowanego już w latach 1939–41, traktowana jest przez Kreml jako zachodnie przedmurze.

11 lipca 1943 – krwawa niedziela na Wołyniu: Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia i ukraińscy cywile atakują polską ludność w około 100 miejscowościach. Jest to punkt kulminacyjny eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu trwającej od początku 1943 roku. W kolejnych dniach następują kolejne masakry. Podobne czystki etniczne zostają przeprowadzone w 1944 roku przez oddziały UPA na terenie Małopolski Wschodniej.

Z raportu Komendy AK Lwów Rzezie wołyńskie
    We wszystkich bez wyjątku wsiach, osadach, koloniach akcję mordowania Polaków przeprowadzili Ukraińcy z potwornym okrucieństwem. Kobiety – nawet ciężarne – przybijali bagnetami do ziemi, dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany, inteligentów wiązali kolczastym drutem i wrzucali do studzien, odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki, obcinali uszy i nosy, wydłubywali oczy, wyrzynali przyrodzenia, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności, młotami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów. Szał barbarii doszedł do tego stopnia, że żywych ludzi przerzynali piłami, kobietom obrzynali piersi, inne nadziewali na pale lub uśmiercali kijami. […]
    Wszystkie domy polskie ulegają spaleniu, z trupów ściągają buty i ubranie, całe mienie mordowanych – inwentarz żywy i martwy – rabują.
Lwów, sierpień 1943

20 listopada 1943 – komendant główny Armii Krajowej daje rozkaz akcji "Burza" – prowadzonej na obszarze Polski sprzed 1939 roku operacji wojskowej przeciwko oddziałom niemieckim przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Chodzi o zajmowanie terenów polskich przez AK, a następnie ujawnianie się wobec władz sowieckich. Celem jest pokazanie władzom ZSRR, że na tych  terenach gospodarzami są Polacy.

Płk Siergiej Gulewicz (dowódca sowieckiej Brygady im. Stalina) w rozkazie bojowym
    1 grudnia, punktualnie o godzinie siódmej rano, we wszystkich miejscowościach powiatów przystąpić do rozbrajania polskich legionistów "partyzantów". Odebraną broń i dokumenty zarejestrować, a wszystkich legionistów razem z odebraną bronią dostarczyć do polskiego obozu Miłaszewskiego [miejsca zakwaterowania zgrupowania AK Okręgu Nowogródzkiego] w rejonie wsi Nestorowicze w powiecie iwienieckim.
    Jeżeli podczas rozbrajania legioniści będą stawiać opór, należy użyć siły, aż do rozstrzelania. W wypadku użycia broni przez polskich legionistów "partyzantów" – rozstrzeliwać na miejscu.
Obwód baranowicki, 30 listopada 1943

 

ODCINEK 26

Wizja powojnia
Trzy lata po wymordowaniu przez Sowietów uwięzionej przez nich polskiej elity, Niemcy odkrywają groby jeńców z Kozielska – w Katyniu. Prawda o sowieckim bestialstwie, niewygodna dla aliantów, uznających Sowietów za strategicznego sojusznika w wojnie z III Rzeszą, staje się argumentem przeciw polskim władzom. Te bowiem – wbrew interesom geopolitycznym – odmawiają swego udziału w "kłamstwie katyńskim".
Ponad dwa miesiące po zerwaniu przez Kreml stosunków dyplomatycznych z Rządem Polskim, ginie premier gen. Władysław Sikorski. Nikną gwarancje aliantów co do niepodległego bytu Rzeczpospolitej. Polsce grozi – po monstrualnych zbrodniach niemieckich na jej ziemiach – ponowna okupacja sowiecka. Przyszłe państwo miałoby znów samotnie stanąć nie wobec maskowanego alianta, lecz agresywnego totalitaryzmu.

13 kwietnia 1943 – Niemcy ogłaszają odkrycie w lesie katyńskim masowych grobów polskich oficerów zamordowanych przez NKWD. Władze ZSRR zaprzeczają i próbują przerzucić odpowiedzialność za mord na Niemców. Polski rząd na uchodźstwie zwraca się o pomoc w wyjaśnieniu sprawy do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.

Z oświadczenia Rządu Polskiego
Nie ma Polaka, który by nie był wstrząśnięty do głębi wiadomością, szerzoną przez propagandę niemiecką z największym rozgłosem, o odkryciu pod Smoleńskiem w grobie wspólnym, zmasakrowanych zwłok zaginionych w ZSRR oficerów polskich i o kaźni, której padli ofiarą. Rząd Polski polecił 15 kwietnia swemu przedstawicielowi w Szwajcarii zwrócić się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie z prośbą o wysłanie delegacji, która by zbadała na miejscu istotny stan rzeczy. Londyn, 19 kwietnia 1943

26 kwietnia 1943 – ZSRR zrywa stosunki dyplomatyczne z Polską i przestaje uznawać rząd polski na uchodźstwie. Jako powód podaje wiarę polskich władz w hitlerowską propagandę dotyczącą zbrodni katyńskiej.

Witold Leitgeber (kierownik referatu prasowego Sztabu Naczelnego Wodza) w dzienniku
Cała angielska prasa poranna przynosi wiadomość o zerwaniu przez Sowiety stosunków dyplomatycznych z rządem polskim. […] "Daily Worker" szaleje: rząd polski to profaszyści, antysemici, antybrytyjscy, antysowieccy, w zmowie z hitlerowcami itp. […]
Min. Eden powiedział, że sprawę można by załagodzić, gdyby gen. Sikorski osobiście odwołał wezwanie skierowane do Czerwonego Krzyża i publicznie oświadczył, iż wycofano zarzuty. Minister [Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthony] Eden usilnie nalegał na wykonanie tych warunków "taktycznych". Generał Sikorski stanowczo odmówił. Londyn, 27 kwietnia 1943

4 lipca 1943 – generał Władysław Sikorski, Wódz Naczelny i premier rządu RP na uchodźstwie, ginie w katastrofie lotniczej w Gibraltarze. Nowym premierem zostaje Stanisław Mikołajczyk.

Gen. Leon Mitkiewicz (współpracownik gen. Sikorskiego)
Prasa tutejsza pełna jest opisów uroczystego pogrzebu śp. gen. Sikorskiego w Londynie, w Katedrze Westminsterskiej. […] Mówi mi niedobre przeczucie, że był to pogrzeb nie tylko gen. Władysława Sikorskiego, ale żałosny pogrzeb całej dawnej Rzeczpospolitej Polskiej. Waszyngton, 11 lipca 1943

 

ODCINEK 25

W imię Rzeszy

Zanim dojdzie do starcia niemiecko-sowieckiego, w czerwcu 1941, obaj agresorzy na okupowanych przez siebie polskich ziemiach solidarnie niszczą warstwę przywódczą – tak, by Rzeczpospolita nie miała szans na odrodzenie. III Rzesza powiększa własną państwowość o obszary na wschodzie i północy, zaś w granicach Generalnego Gubernatorstwa przygotowuje przestrzeń dalszej ekspansji. Ludność nienadająca się do germanizacji ma być sprowadzana do roli niewolniczej lub zgładzana.
Podbój znaczącej części Europy daje nazistowskim Niemcom możliwość realizacji celu dotąd nienazwanego. W Berlinie-Wannsee, w styczniu 1942, naziści postanawiają nie ograniczać się do prześladowań okupowanych społeczności żydowskich, lecz wymordować je w całości. Koncentrowane głównie w Generalnym Gubernatorstwie, mają trafiać do miejsc przemysłowego ludobójstwa – finału Zagłady.

14 czerwca 1940 – do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu dociera pierwszy masowy transport: ponad 700 polskich więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Później w pobliżu powstaje drugi obóz – we wsi Brzezinka (Birkenau). Łącznie w Auschwitz-Birkenau Niemcy zamordowali ponad milion Żydów (oraz tysiące Polaków, Romów i ofiar innych narodowości). Powstają też kolejne obozy, m.in. w Lublinie (Majdanek) i w Treblince.

Władysław Bartoszewski (więzień obozu Auschwitz)
Spędzono nas wszystkich na plac apelowy. Przyszedł komendant obozu [Karl] Fritzsch i powiedział: "Popatrzcie tam, na ten komin. Popatrzcie, to jest krematorium. Wszyscy pójdziecie do krematorium, 3 tysiące stopni ciepła". […] Pobledliśmy, drżałem. Bałem się. […] Esesmani wyszukali sobie ofiarę, nauczyciela z Warszawy, nowo przywiezionego do obozu. […] Kapo wywlekł go przed front. […] Zaczęli tego nauczyciela bić, znęcać się nad nim. Upadł, pozostał już na ziemi, nieprzytomny, krwawił. […] Stało nas tam z 5 tysięcy mężczyzn, wyprężonych na baczność, żaden z nas nic nie zrobił. […] Co przez zastraszenie można osiągnąć w ciągu paru godzin, jak można poniżyć człowieka.
Auschwitz, 22 września 1940

4 marca 1941 – władze niemieckie wydają rozporządzenie, na mocy którego ludność żydowska zostaje wyjęta spod prawa. Od tej pory mordy na Żydach nie są karane.

Lipiec 1941 – początek niemieckiej zbrodni w podwileńskich Ponarach: w ciągu 3 lat ginie tu z rąk niemieckich okupantów i litewskich kolaborantów ok. 100 tys. osób, w tym ok. 70 tys. Żydów polskiego pochodzenia i do 20 tys. Polaków.

20 stycznia 1942 – podczas konferencji w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy zapada decyzja o "ostatecznym rozwiązaniu" kwestii żydowskiej w Europie.

Zygmunt Klukowski (ordynator szpitala) w dzienniku
Życie nasze przebiega teraz w atmosferze śmierci, gwałtu i bezprawia. Ludność jest sterroryzowana, gnębiona coraz mocniej. Bez końca mnożą się ofiary. […] Bardzo zaostrzył się kurs w stosunku do Żydów. […] Na szosie widzimy teraz więcej samochodów wojskowych, motocykli itp. Całymi pociągami lub pojedynczymi wagonami wywożą gdzieś mężczyzn cywilnych, przeważnie Żydów. […] Coraz większe są trudności i ograniczenia aprowizacyjne. Już nawet kartofli nie można swobodnie przewozić bez specjalnej przepustki. Ceny na wszystkie artykuły wzrosły niepomiernie.
Szczebrzeszyn, 25 marca 1942

Wśród Żydów panuje ogromne przygnębienie i niepokój. Ze wszystkich stron dochodzą wiadomości o niesłychanych gwałtach dokonywanych na Żydach. Koleją przywożą całe pociągi Żydów z Czechosłowacji, z Niemiec i ostatnio nawet z Belgii. U nas też wysiedlają Żydów z różnych miasteczek i miast [do obozu zagłady w Bełżcu].
Szczebrzeszyn, 26 marca 1942

 

ODCINEK 24

Sowieci sojusznikiem

Wojska niemieckie przekraczają linię demarkacyjną z Sowietami przytłaczającą siłą. Od 22 czerwca 1941 posuwają się na wschód, nie natrafiając początkowo, dzięki zaskoczeniu, na poważną obronę. Przedwojenne polskie ziemie wschodnie szybko trafiają pod okupację Niemiec. Decyzja Stalina, by w tych warunkach wejść w antyhitlerowski sojusz z aliantami, powoduje, iż Rząd Polski w Londynie zmuszony zostaje do nawiązania stosunków dyplomatycznych z Kremlem.
Zasadniczym tłem negocjacji staje się potencjalna granica polsko-sowiecka. Ta wojenna granica lat 1919–21 i 1939 uniemożliwia pokojowy układ między stronami. Dzięki doraźnie uzgodnionej umowie, na wolność z łagrów czy zesłań wychodzą jednak tysiące obywateli polskich (obok Polaków, także Żydzi). Uformowana zostaje Armia Polska na Wschodzie, do której wielu mobilizowanych nie dociera z wycieńczenia.

22 czerwca 1941 – III Rzesza atakuje ZSRR: koniec współpracy Hitlera i Stalina. Wielka Brytania proponuje ZSRR sojusz przeciwko Niemcom. Stalin przyjmuje ofertę.

Gen. Władysław Sikorski (premier i Naczelny Wódz) w przemówieniu radiowym
Stało się to, czego oczekiwaliśmy, lecz czego nie spodziewaliśmy się w tak szybkim czasie. Prysnął związek hitlerowsko-bolszewicki, będący u początku tej straszliwej katastrofy, której ofiarą padła Polska. Od świtu 22 czerwca są ze sobą w wojnie niedawni sprzymierzeńcy. Taki rozwój wydarzeń jest dla Polski wysoce korzystny. Zmienia i odwraca dotychczasową sytuację. [...] W tej chwili możemy chyba przypuszczać, że Rosja uzna za niebyły pakt z Niemcami z 1939 roku. [...]
Tysiące Polaków i Polek cierpi dotąd w więzieniach rosyjskich. Setki tysięcy są narażone na śmierć powolną z nędzy oraz głodu. Ćwierć miliona jeńców wojennych marnieje bezczynnie w obozach. Czyż nie byłoby rzeczą uczciwą i celową przywrócić tym ludziom swobodę?
Londyn, 26 czerwca 1941

30 lipca 1941 – generał Władysław Sikorski oraz sowiecki ambasador w Wielkiej Brytanii Iwan Majski podpisują porozumienie w imieniu Polski i ZSRR – stosunki dyplomatyczne między państwami zostają przywrócone, a traktaty sowiecko-niemieckie z 1939 roku tracą moc. Nie zostaje jednak uregulowana kwestia przyszłej granicy wschodniej RP.

Winston Churchill (premier Wielkiej Brytanii)
Po przystąpieniu Rosji do walki z Niemcami u naszego boku, nie mogliśmy zmusić nowego i poważnie zagrożonego sprzymierzeńca do wyrzeczenia się, choćby na papierze, okręgów przygranicznych od pokoleń uważanych przez Rosję za żywotne dla jej bezpieczeństwa. Nie było wyjścia z sytuacji. Trzeba było rozwiązanie problemu terytorialnego Polski odłożyć do lepszych czasów. Spadła na nas niewdzięczna odpowiedzialność zalecenia generałowi Sikorskiemu, aby miał zaufanie do dobrej woli Związku Sowieckiego co do przyszłego uregulowania stosunków polsko-rosyjskich oraz aby nie nalegał w danej chwili na uzyskanie pisemnej gwarancji na przyszłość.
Londyn

14 sierpnia 1941 – powstają Polskie Siły Zbrojne w ZSRR czyli Armia Andersa. Po roku wraz z tysiącami cywilów zostaje ewakuowana do Iranu.

 

ODCINEK 23

Sowieci sojusznikiem

Wojska niemieckie przekraczają linię demarkacyjną z Sowietami przytłaczającą siłą. Od 22 czerwca 1941 posuwają się na wschód, nie natrafiając początkowo, dzięki zaskoczeniu, na poważną obronę. Przedwojenne polskie ziemie wschodnie szybko trafiają pod okupację Niemiec. Decyzja Stalina, by w tych warunkach wejść w antyhitlerowski sojusz z aliantami, powoduje, iż Rząd Polski w Londynie zmuszony zostaje do nawiązania stosunków dyplomatycznych z Kremlem.
Zasadniczym tłem negocjacji staje się potencjalna granica polsko-sowiecka. Ta wojenna granica lat 1919–21 i 1939 uniemożliwia pokojowy układ między stronami. Dzięki doraźnie uzgodnionej umowie, na wolność z łagrów czy zesłań wychodzą jednak tysiące obywateli polskich (obok Polaków, także Żydzi). Uformowana zostaje Armia Polska na Wschodzie, do której wielu mobilizowanych nie dociera z wycieńczenia.

22 czerwca 1941 – III Rzesza atakuje ZSRR: koniec współpracy Hitlera i Stalina. Wielka Brytania proponuje ZSRR sojusz przeciwko Niemcom. Stalin przyjmuje ofertę.

Gen. Władysław Sikorski (premier i Naczelny Wódz) w przemówieniu radiowym
Stało się to, czego oczekiwaliśmy, lecz czego nie spodziewaliśmy się w tak szybkim czasie. Prysnął związek hitlerowsko-bolszewicki, będący u początku tej straszliwej katastrofy, której ofiarą padła Polska. Od świtu 22 czerwca są ze sobą w wojnie niedawni sprzymierzeńcy. Taki rozwój wydarzeń jest dla Polski wysoce korzystny. Zmienia i odwraca dotychczasową sytuację. [...] W tej chwili możemy chyba przypuszczać, że Rosja uzna za niebyły pakt z Niemcami z 1939 roku. [...]
Tysiące Polaków i Polek cierpi dotąd w więzieniach rosyjskich. Setki tysięcy są narażone na śmierć powolną z nędzy oraz głodu. Ćwierć miliona jeńców wojennych marnieje bezczynnie w obozach. Czyż nie byłoby rzeczą uczciwą i celową przywrócić tym ludziom swobodę? 
Londyn, 26 czerwca 1941 

30 lipca 1941 – generał Władysław Sikorski oraz sowiecki ambasador w Wielkiej Brytanii Iwan Majski podpisują porozumienie w imieniu Polski i ZSRR – stosunki dyplomatyczne między państwami zostają przywrócone, a traktaty sowiecko-niemieckie z 1939 roku tracą moc. Nie zostaje jednak uregulowana kwestia przyszłej granicy wschodniej RP.

Winston Churchill (premier Wielkiej Brytanii) 
Po przystąpieniu Rosji do walki z Niemcami u naszego boku, nie mogliśmy zmusić nowego i poważnie zagrożonego sprzymierzeńca do wyrzeczenia się, choćby na papierze, okręgów przygranicznych od pokoleń uważanych przez Rosję za żywotne dla jej bezpieczeństwa. Nie było wyjścia z sytuacji. Trzeba było rozwiązanie problemu terytorialnego Polski odłożyć do lepszych czasów. Spadła na nas niewdzięczna odpowiedzialność zalecenia generałowi Sikorskiemu, aby miał zaufanie do dobrej woli Związku Sowieckiego co do przyszłego uregulowania stosunków polsko-rosyjskich oraz aby nie nalegał w danej chwili na uzyskanie pisemnej gwarancji na przyszłość. 
Londyn

14 sierpnia 1941 – powstają Polskie Siły Zbrojne w ZSRR czyli Armia Andersa. Po roku wraz z tysiącami cywilów zostaje ewakuowana do Iranu.


Wrewskoje (Uzbekistan, ZSRR), maj 1942. Dzieci, które dotarły do formujących się Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

ODCINEK 22

Sojusz okupantów
22 września 1939. W Brześciu nad Bugiem generałowie niemiecki i sowiecki przyjmują "defiladę braterstwa". Linia demarkacyjna rozdziela obie okupacje.
Chociaż walka polskich oddziałów z Niemcami nadal trwa, obaj agresorzy, III Rzesza i Związek Sowiecki, obejmują polskie ziemie, zgodnie ze swym wcześniejszym tajnym porozumieniem. Niepodjęcie działań wojennych przez Anglię i Francję, mimo ich sojuszniczych deklaracji, przesądza o ostatecznej klęsce Polski. Oba te kraje jednak nie wycofują się do "stanu pokoju", który oznaczałby zgodę Europy na kolejny podbój agresywnego totalitaryzmu; wojna trwa.
Od pierwszych dni okupacji najeźdźcy na podbitym terytorium Rzeczpospolitej usiłują nie tylko obezwładnić walczące lub mogące walczyć wojsko, lecz także wszelkie polskie elity – polityczne, administracyjne, intelektualne. Intencja agresji staje się oczywista: całkowita likwidacja państwa polskiego. Linię, łączącą odtąd oba państwa totalitarne, przedstawiają one w propagandzie jako granicę przyjaźni.
28 września 1939 - ZSRR i III Rzesza zawierają Układ o przyjaźni i granicach, przypieczętowujący podział ziem polskich pomiędzy dwóch agresorów.

Adolf Hitler (kanclerz III Rzeszy) w przemówieniu
Niemcy i Rosja stworzą tu [w Europie Wschodniej] zamiast zapalnego ogniska Europy sytuację, którą kiedyś będzie można ocenić jako odprężenie […]. Nie mamy wobec Anglii ani Francji żadnych celów wojennych […]. Jeśli Anglia dziś wierzy, że musi prowadzić wojnę przeciwko Niemcom, to chciałbym na to odpowiedzieć, co następuje: Polska w kształcie Traktatu Wersalskiego już nigdy się nie odrodzi! Gwarantują to w ostatecznym rachunku nie tylko Niemcy, gwarantuje to także Rosja. Gdańsk, 19 września 1939

Z tajnego protokołu dodatkowego do "Układu o przyjaźni i granicach" pomiędzy III Rzeszą a ZSRR
Obie strony nie będą tolerowały na swoich obszarach agitacji polskiej, oddziałującej na tereny drugiej strony. Wszelką tego typu agitację będą na swoich terenach powstrzymywać w zarodku, informując się wzajemnie o wskazanych [koniecznych] środkach. Moskwa, 28 września 1939

Wrzesień 1939. Spotkanie niemieckiego i radzieckiego patrolu na linii demarkacyjnej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wiaczesław Mołotow (komisarz spraw zagranicznych ZSRR) podczas V Nadzwyczajnej Sesji Rady Najwyższej ZSRR
Rządzące koła Polski niemało się pyszniły "trwałością" swego państwa i "potęgą" swej armii. Jednakże wystarczające okazało się krótkie uderzenie w Polskę ze strony armii niemieckiej, a potem Armii Czerwonej, aby nic nie zostało z owego pokracznego bękarta traktatu wersalskiego, który żył kosztem ucisku niepolskich narodowości."Tradycyjna polityka" bezdogmatycznego lawirowania i gry pomiędzy Niemcami i ZSRR okazała się niewypłacalna i całkowicie zbankrutowała. […]. Polsce nie pomogły ani angielskie, ani francuskie gwarancje. Właściwie to i dotąd nie wiadomo, co to były za "gwarancje" (powszechny śmiech). Moskwa, 31 października 1939

 

 

ODCINEK 21

 

Katastrofa 

 

1–17 września 1939. Dwa państwa totalitarne, w ścisłym porozumieniu, rozbijają II RP. Jej przywódcy, unieruchomieni w Rumunii, ustanawiają sukcesorów w Paryżu.

Żądanie Hitlera, by Gdańsk wrócił do Rzeszy Niemieckiej, a korytarz pomorski przecięła eksterytorialna droga – Polska odrzuca. Jednak celem Niemiec nie jest już układanie się ze wschodnim sąsiadem, lecz jego podbój. Stalin uznaje wybuch wojny za korzystny dla Sowietów, co doprowadza do pozornie niemożliwego sojuszu: pakt o nieagresji podpisują najzajadlejsi dotąd wrogowie, wyznawcy barbarzyńskich, a zarazem sprzecznych z sobą ideologii – nazizmu i komunizmu.
Uderzenia 1 września III Rzeszy i 17 września Związku Sowieckiego niszczą państwo polskie. Ewakuacja przywódców RP zaczyna się po kilku dniach od pierwszego ataku, a po miesiącu – dzięki zapisom Konstytucji kwietniowej – udaje się dotrzymać sukcesji władzy państwowej. Prezydent i Rząd RP, internowani w Rumunii, przekazują pełnomocnictwa do Paryża. Okupowany kraj zyskuje reprezentację na uchodźstwie.

23 sierpnia 1939 – Niemcy i ZSRR zawierają pakt o nieagresji (pakt Ribbentrop-Mołotow). Do układu dołączony zostaje tajny protokół, który przewiduje podział ziem Polski i kilku innych państw między III Rzeszę a ZSRR.

Z tajnego protokołu dodatkowego do paktu o nieagresji między Rzeszą Niemiecką i ZSRR (tzw. pakt Ribbentrop–Mołotow)
W razie zmian terytorialnych i politycznych na obszarach należących do państwa polskiego, strefy interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone mniej więcej wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Zagadnienie, czy interesy obu stron czynią pożądanym utrzymanie odrębnego państwa polskiego i jakie mają być granice tego państwa, może być ostatecznie rozstrzygnięte dopiero w toku wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozważą tę sprawę w drodze przyjaznego porozumienia.
Moskwa, 23 sierpnia 1939

1 września 1939 – Niemcy atakują Polskę. Rozpoczyna się II wojna światowa. Za symboliczny początek wojny uznaje się ostrzał polskiego garnizonu na półwyspie Westerplatte przez niemiecki pancernik Schleswig-Holstein.

András Hory (pełnomocnik ministra spraw zagranicznych Królestwa Węgier w Polsce) 
Niemożliwe, by przy tak silnym i szybkim natarciu niemieckich sił zbrojnych, niezmobilizowana do końca, w stale zakłócanym nalotami przemarszu, cofająca się armia polska mogła zatrzymać niemieckiego olbrzyma. […] Prawie na głos wypowiedziałem smutną sentencję: "Finis Poloniae!".
Nałęczów, 6 września 1939

17 września 1939 – na Polskę napada ZSRR: Armia Czerwona przekracza wschodnią granicę Rzeczypospolitej na całej długości.

Léon Noël (ambasador Francji w Polsce) w depeszy do francuskiego MSZ
Agresja sowiecka czyni sytuację Polski beznadziejną. [...] Wejście na scenę żołnierzy Stalina, którzy przynajmniej w rejonie Tarnopola posunęli się dosyć szybko, stawia niezwłocznie rząd i armię polską w najgorszym położeniu. [...] Jest to fakt godny ubolewania, symbolizujący koniec Polski Piłsudskiego lub, co najmniej, jego zbyt pewnych siebie uczniów. 
Kuty, 17 września 1939

17/18 września 1939 – prezydent Ignacy Mościcki i rząd RP oraz wódz naczelny Edward Rydz-Śmigły przekraczają granicę polsko-rumuńską. Władze rumuńskie żądają zrzeczenia się od władz RP ich funkcji państwowych pod groźbą internowania. Prezydent RP, premier i naczelny wódz odmawiają i zostają internowani.

27 września 1939 – w Warszawie grupa oficerów wojska polskiego zakłada pierwszą w czasie II wojny światowej polską konspiracyjną organizację: Służbę Zwycięstwu Polski. Tym samym powstaje Polskie Państwo Podziemne – tajne struktury państwa podległe rządowi RP na uchodźstwie. Na terenie całego kraju powstają organizacje konspiracyjne.

28 września 1939 – po kilku tygodniach walk podpisana zostaje umowa o kapitulacji Warszawy.

Warszawa, początek września 1939. Ul. Nowy Świat po nalotach bombowych.
Fot. Ośrodek KARTA

 

Tadeusz Skowroński (ambasador RP w Brazylii)
Dziś przyszły depesze o kapitulacji Warszawy. […] Wszyscy stawiają mi pytania: "Co się stało, przecież tak krótką obronę i tak szybki atak, który w ciągu trzech tygodni zlikwidował, bądź co bądź, przeszło 30-milionowe państwo, trudno znaleźć w historii? Czy wasza mocarstwowość polegała tylko na blefie? Czyście nie wiedzieli, co się dzieje u waszego sąsiada? Czyście lekkomyślnie, w naiwności ducha liczyli tylko na waszych sprzymierzeńców? Czy nie lepiej było wtedy przyjąć żądania niemieckie i zachować przynajmniej prowincje centralne – zamiast tego szaleńczego kroku, jakim jest wojna?".
Rio de Janeiro, 28 września 1939

30 września 1939 – Władysław Raczkiewicz zostaje prezydentem RP na uchodźstwie (początkowo we Francji, następnie w Wielkiej Brytanii). Premierem RP na uchodźstwie zostaje generał Władysław Sikorski.

Premier Władysław Sikorski w odezwie do narodu polskiego
Jedynym celem Rządu Jedności Narodowej będzie odbudowanie Polski wielkiej i rządnej, która będzie dla wszystkich swoich obywateli na równi sprawiedliwą. Pragnę, ażeby te słowa zapadły głęboko w serca Polaków, którzy, wraz z naszą bohaterską Armią, dowiedli czynem swej bezgranicznej miłości i ofiarności dla Ojczyzny.
Paryż, 6 października 1939

 

 

 

 

 

ODCINEK 18

 

Z pozycji siły 

 

30 września 1938. Pół roku po upokarzającym Litwę ultimatum, Polska wymusza uległość Pragi w sprawie Zaolzia. Chce pokazać Europie swoją moc.
W ślad za skutecznymi aneksjami III Rzeszy wobec Austrii i Czechosłowacji, władze II RP postanawiają skorzystać z aury stanowczej polityki między narodami. W marcu 1938 incydent na granicy z Litwą staje się pretekstem do złamania jej oporu wobec nawiązania stosunków dyplomatycznych z Polską. Wojsko manifestuje gotowość do interwencji, lecz litewskiej granicy nie przekracza. Na początku października natomiast Rzeczpospolita odbiera Zaolzie, wprowadzając tam armię.
Uległość Litwy i Czechosłowacji wzmacnia w kraju złudne poczucie mocarstwowości. Propaganda rządzącej sanacji przekonuje Polaków, że ich państwo potrafi nie tylko radzić sobie z narastającymi konfliktami wewnętrznymi, ale otwiera się na dalsze podboje. Liczebność członków Ligi Morskiej i Kolonialnej, żądających kolonii zamorskich, zbliża się do miliona.

 

 

Kraków, marzec 1938. Komunikat o ultimatum wystosowanym przez rząd polski do rządu litewskiego.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

 

17 marca 1938 - po zastrzeleniu polskiego żołnierza przez strażników litewskich, rząd polski wystosowuje wobec Litwy ultimatum w sprawie natychmiastowego nawiązania stosunków dyplomatycznych (wcześniej między Polską a Litwą trwał stan konfliktu, przede wszystkim z powodu przyłączenia do Polski Wileńszczyzny). Rząd litewski przyjmuje ultimatum 19 marca.

 

Z informacji w wileńskim "Słowie"
Na placu Marszałka Piłsudskiego zgromadził się kilkunastotysięczny tłum, podzielony na cały szereg organizacji, z wielką ilością sztandarów i transparentów […]: "Ukarać zbrodniarzy litewskich!", "Serce Polski - to Wilno", "Marszałku Śmigły, prowadź nas na Kowno!", "Niech żyje unia Litwy z Polską!", "Zmusić Kowno do uregulowania stosunków polsko-litewskich".
Warszawa, 17 marca 1938

 

Maria Dąbrowska (pisarka) w dzienniku
W ogromnym napięciu czekamy na odpowiedź na polskie ultimatum, żądające nawiązania normalnych stosunków dyplomatycznych z tym krajem. […] Wreszcie, o pierwszej dodatek nadzwyczajny, że Litwa przyjęła polskie warunki. Ogromna ulga. 
Warszawa, 19 marca 1938

 

Michał Römer w dzienniku
Przyjęcie przez Litwę żądań ultymatywnych polskich nie jest niczym innym, jak załamaniem całej dotychczasowej polityki narodowej litewskiej. […] Jest w tym i obraza, i upokorzenie, i rozterka głęboka rozdroża, i przeczucia oraz reminiscencja historyczna Unii Lubelskiej.
Kowno, 20 marca 1938

 

2 października 1938 - Czechosłowacja przyjmuje polskie warunki dotyczące oddania Zaolzia (części Śląska Cieszyńskiego znajdującej się za Olzą). Oddziały Wojska Polskiego, witane owacyjnie przez polską społeczność, zajmują zwrócone ziemie.
 

Z ultimatum rządu RP wobec rządu Czechosłowacji 
Rząd polski widzi się zmuszony żądać w sposób najbardziej kategoryczny [...]: natychmiastowego ustąpienia oddziałów wojskowych i policyjnych z terytorium [Zaolzia] [...] i oddania w sposób ostateczny wspomnianego terytorium polskim władzom wojskowym.
Praga, 30 września 1938 

 

Z informacji w "Myśli Narodowej" 
Stał się fakt radosny: [...] powiększyliśmy granice Rzeczypospolitej. [...] Zdobyliśmy się na krok wybiegający poza ideę wyłączną obrony, krok o charakterze ekspansywnym. Znaczenie więc moralne i materialne zajęcia Śląska jest duże - fakt ten nie może pozostać bez następstw w dalszym biegu naszej polityki zagranicznej. 
Warszawa, 9 października 1938

 

 

ODCINEK 17

 

Status quo 

 

Po wyborach do zdewastowanego przez dyktaturę Parlamentu, we wrześniu 1935, wobec braku reform gospodarczych, narastania bezrobocia i biedy, następują gwałtowne protesty społeczne – najpierw robotnicze, potem chłopskie. Władza próbuje wykreować Obóz Zjednoczenia Narodowego – jako nową ofertę dla kraju. Wypracowana po żołniersku deklaracja Ozonu nie przekonuje jednak ani społeczeństwa, ani opozycyjnych ugrupowań politycznych.  
Sanacja, pozbawiona autorytatywnego przywódcy i konstruktywnego programu, pogłębia napięcia wewnętrzne. Zarazem osłabia państwo w planie międzynarodowym – stan gospodarki uniemożliwia przygotowanie spodziewanej obrony militarnej. Wzmacnia się konflikt państwa ze spauperyzowanymi grupami społecznymi, a także z mniejszościami narodowymi. Wzrasta antysemityzm i "patriotyczna" nienawiść.

21 lutego 1937 – piłsudczycy tworzą Obóz Zjednoczenia Narodowego (Ozon) – ugrupowanie sanacyjne, ale o zabarwieniu narodowo-demokratycznym, mające skupiać społeczeństwo wokół armii i Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego.

Stanisław Cat-Mackiewicz (publicysta)
Oto nareszcie: [...] ukazuje się dawno oczekiwana "polityczno-społeczna deklaracja ideowa obozu tworzonego przez pułkownika Adama Koca". Pisana stylem ciężkim, zawiera treść nader umiarkowaną; pod względem społecznym zbliżona jest do deklaracji programowych stronnictwa zachowawczego, pod względem narodowym jest zdecydowanie nacjonalistyczna: akceptuje bez zastrzeżeń całą ideologię [Romana] Dmowskiego.
Wilno, 21 lutego 1937

Maria Dąbrowska (pisarka) w dzienniku
Po południu słuchamy przez radio Koca z jego programem […]. Całą deklarację wygłosił jak sierżant okólnik biurowy. Nudne, suche truizmy, ogólniki, frazesy […]. Moc ludzi, słuchając tej bredni, miało tęgą ucztę mimowolnego humoru. I takie to niepolskie, ślepe naśladownictwo hitleryzmu. 
Warszawa, 21 lutego 1937

Jan Hoppe (sekretarz generalny sektora miejskiego OZN) 
Deklaracja wystrzeliła w próżnię i nie wywołała oczekiwanego rezonansu. Mówiąc słowami Norwida – "naród się nie obudził". Opozycja pozostała na starych pozycjach. Ozon nie zaimponował. Nie zrobiono nic takiego, co by mogło rozładować stare wrogości i nieufność. Można zatem przyznać, że rodziła się potrzeba zmian, ale towarzyszący im zapach koszarowy wskazywał na odwrotny od uzasadnionego kierunek. 
Warszawa

15 sierpnia 1937 – wybucha dziesięciodniowy, krwawo stłumiony strajk chłopski, wysuwający obok postulatów ekonomicznych także polityczne, żądając przywrócenia zasad demokracji w państwie.

Z Odezwy Stronnictwa Ludowego proklamującej 10-dniowy strajk chłopski
Strajk […] jest manifestem za koniecznością likwidacji systemu sanacyjnego w Polsce i przywróceniem obywatelowi praw mu przynależnych i do życia koniecznych. […]
[Żądamy] Przywrócenia pełni praw dla wszystkich byłych więźniów brzeskich z Wincentym Witosem na czele. Zmiany Konstytucji i ordynacji wyborczej do ciał parlamentarnych i samorządowych. […] Ustroju demokratycznego dla Polski i nowych, uczciwych wyborów. 
Warszawa, 14 sierpnia 1937

Gen. Marian Kukiel w liście do Ignacego Jana Paderewskiego 
Strajk zakończony po dziesięciu dniach. Chłop dał dowód zadziwiającej dyscypliny. Ale w umysłach chłopskich ugruntowało się przekonanie, że trzeba było […] walczyć aż do zwycięstwa. […] Po drugiej stronie – rządowej – inwektywy i pogróżki maskują wielką ponoć konsternację, niepokój, niepewność i postępujące rozbicie. 
Kraków, 29 sierpnia 1937

 

 

ODCINEK 16

 

Pacyfikacje

 

16 listopada 1930. Przyspieszone wybory do Sejmu, poprzedzone działaniami paraliżującymi opozycję, wzmacniają dyktat Bloku Współpracy z Rządem.

 

Związek ugrupowań centro-lewicowych definiuje stan państwa jako dyktaturę, bez usunięcia której niemożliwa będzie poprawa sytuacji Polski. W reakcji Józef Piłsudski wraca do roli szefa rządu, wymierza ciosy adwersarzom, wymusza rozwiązanie Parlamentu. Kampania wyborcza zostaje naznaczona aresztowaniem opozycjonistów, napadami bojówek na osobistych wrogów Marszałka, unieważnianiem opozycyjnych list wyborczych. Triumfuje Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem.

Równocześnie z bezwzględnym zduszaniem opozycji, następuje szeroka pacyfikacja ukraińskich obywateli Rzeczpospolitej. W odpowiedzi na działania terrorystyczne nacjonalistycznych grup ukraińskich, władze państwowe atakują frontalnie Ukraińców – jako mniejszość narodową. Spełniają tak założenia zamachowców: do buntu wobec Lachów ma dojrzewać cały okupowany w Polsce naród.

 

9/10 września 1930 – aresztowania (bez nakazu sądowego) polityków Centrolewu (sojuszu ugrupowań centrowych i lewicowych, sprzeciwiającego się rządom sanacyjnym). Aresztowani zostają uwięzieni w twierdzy w Brześciu nad Bugiem i są brutalnie traktowani. Wśród aresztowanych jest m.in. Wincenty Witos.

 

Premier Józef Piłsudski na posiedzeniu Rady Ministrów

Na szczęście panowie prokuratorzy zastosowali ściganie byłych posłów. Co do mnie, to też przygotowałem część tej pracy, bo chcę, by byli karani. Nie mogę znieść, by taka banda byłych posłów była niekaralna i psuła moralność Polski. Ta bezkarność tego bydła przeklętego psuje całe państwo. Zastrzelę ich jak psów, gdy sądy nie osądzą. […] Wiecie, że w Warszawie kazałem zaaresztować dziewięciu posłów, natomiast na prowincji aresztują ich prokuratorzy.

Warszawa, 10 września 1930

 

Herman Lieberman (były poseł PPS)

Komisarz przyskoczył do mnie i zaciśniętą mocno pięścią uderzył mnie tak gwałtownie w kark, że natychmiast runąłem na ziemię. W tej samej chwili przyskoczył do mnie żandarm i z leżącego na ziemi zdarł płaszcz, którym zakryto mi głowę. Komisarz ukląkł i poczułem jak jego kolana głowę mi przyciskają do ziemi. Zaraz potem ktoś zerwał ze mnie ubranie i poczęły spadać na moje ciało liczne razy, które mi sprawiały przejmujący ból. Narzędzie, którym mnie katowano, było widocznie z metalu, bo na ciele czułem nieustannie spadający, mrożący instrument.

W drodze do Brześcia, 10 września 1930

 

16 września 1930 – rozpoczyna się pacyfikacja Małopolski Wschodniej spowodowana akcjami sabotażowo-dywersyjnymi (głównie podpaleniami) podejmowanymi przez Ukraińską Organizację Wojskową. Polskie władze administracyjne, policja i wojsko podejmują działania przeciwko ludności ukraińskiej: przeprowadzają rewizje połączone z niszczeniem budynków i mienia, pobiciami oraz aresztowaniami, zamykają kilka ukraińskich szkół. Akcja trwa ponad 2 miesiące.

 

Listopad 1930 – odbywają się przedterminowe wybory do sejmu (16 listopada) i senatu (23 listopada), przez przeciwników sanacji nazwane wyborami brzeskimi (w nawiązaniu do aresztowania polityków Centrolewu i więzienia ich w twierdzy brzeskiej).
 

26 października 1931 – w Warszawie rozpoczyna się proces brzeski – polityczny proces sądowy przywódców Centrolewu. Oskarżonym zarzuca się przygotowywanie zamachu i nieposłuszeństwo wobec władz. Po ponad 2 miesiącach następuje ogłoszenie wyroków. Kary są nieadekwatnie niskie w stosunku do zarzutów – od dwóch do trzech lat pozbawienia wolności.

 


 

Wincenty Witos (przywódca PSL "Piast", były więzień Brześcia) w ostatnim słowie oskarżonego podczas procesu

Istnieje w tym społeczeństwie olbrzymia przepaść. Ktokolwiek dokonał tego niesłychanego podziału społeczeństwa, […] wyrządził narodowi i państwu olbrzymią krzywdę. Ten system policyjny, protekcyjny, zaglądający do każdej komórki, nie oszczędzający nikogo, zamierzający wykonywać wszystko przy pomocy aparatu państwowego, stał się niesłychanie szkodliwy.

Warszawa, 8 stycznia 1932

 

ODCINEK 15

Porządki pomajowe
26 czerwca 1929. Marszałek Piłsudski pomiata Trybunałem Stanu, jako emanacją źle skonstruowanego państwa. Jego formacja kwestionuje demokrację parlamentarną.

Władze Polski, po przewrocie majowym w 1926 roku, definiują siebie same jako realizujące hasło moralnej sanacji. Rząd, etapowo prowadzony przez Józefa Piłsudskiego, coraz brutalniej eliminuje opozycję; następuje kategoryczna marginalizacja Sejmu. Prezydent Ignacy Mościcki ogłasza wybory parlamentarne na marzec 1928 – w kampanii przeciwnicy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, firmowanego przez Marszałka, traktowani są jak wrogowie Polski.
W lutym 1929 nie udaje się piłsudczykom zmienić Konstytucji, a zaraz potem objawia się poważne nadużycie finansowe z roku 1928. Manifestacyjne lekceważenie przez Marszałka podległości władzy wykonawczej Parlamentowi skutkuje skierowaniem sprawy do Trybunału Stanu. Broniący swego ministra były premier, określa stan kraju jako kloaczny, a wypowiadane słowa stają się składową takiego obrazu.

2 sierpnia 1926 - wprowadzone zostaje nowelizacja konstytucji (tzw. nowela sierpniowa). Wzmacnia ona pozycję prezydenta.

2 października 1926 - Józef Piłsudski zostaje premierem. Ku zaskoczeniu wielu, w jego rządzie znajdują się dwaj przedstawiciele obozu konserwatywnego.

Wicepremier Kazimierz Bartel w przemówieniu sejmowym
Celem zmian jest wyzwolenie administracji spod terroru partii politycznych, odświeżenie kadr urzędniczych, przynajmniej na kierowniczych stanowiskach, przez wprowadzenie ludzi nowych, nieskorumpowanych przez partie i niezdławionych przez biurokratyzm. Chcemy stworzyć typ urzędnika, który służyłby Państwu i życiu, a nie partii i biurokratycznej doktrynie.
Warszawa, 11 lutego 1927

4 marca 1928 - w wyborach parlamentarnych zwycięża utworzony przez piłsudczyków Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem Józefa Piłsudskiego (BBWR).

26 czerwca 1929 - rozpoczyna się jedyne postępowanie przed Trybunałem Stanu w II RP (minister skarbu Gabriel Czechowicz przekazał 8 milionów złotych na fundusz reprezentacyjny premiera Józefa Piłsudskiego; pieniądze te zostały wykorzystane w kampanii wyborczej BBWR). Rozprawa trwa zaledwie trzy dni i nie kończy się żadną decyzją.

Józef Piłsudski (minister spraw wojskowych) w oświadczeniu przed Trybunałem Stanu
Ustawa o Trybunale Stanu jest śmieszna. […] Dzielicie pod tym względem los całej Polski. Jeżeli taka partacka robota, związana z Trybunałem Stanu i z jego ustawą, należy do rekordów śmieszności i głupoty to, niestety cała Konstytucja jest zrobiona w ten sposób. […]
Akt oskarżenia [przeciw Czechowiczowi] czytałem dopiero wczoraj, albowiem, przyznam się, bzdurstwami Sejmu nie lubię się zajmować. […] Toż oni się pierdolą miesiącami, toż oni zatracają na tym wszystkie pojęcia, że mogą zapomnieć nawet swoje nazwisko. To jest, proszę panów, tłumaczenie mądrości całego aktu oskarżenia, całego komizmu pracy waszej i całej przeklętej pracy Polski, która w tym komizmie sejmowym kręcić się dotąd, niestety, musi.

Warszawa, 26 czerwca 1929

 

ODCINEK 14

Węzeł polityczny 
Rok 1925 kończy się ponownym krachem ekonomicznym – reforma walutowa sprzed ponad roku nie wystarcza dla zabezpieczenia gospodarki. Rywalizujące ze sobą ugrupowania parlamentarne nie potrafią zbudować konsensusu wobec drastycznego alarmu. Brutalna polityka celna Niemiec wobec Polski staje się skuteczna, gdy brakuje obok międzynarodowego wsparcia sojuszników. Marszałek Piłsudski, spoza Parlamentu, grozi polityczną aktywizacją oddanych mu żołnierzy.
Przewrót wojskowy, 12-14 maja 1926, łamie reguły Konstytucji, stanowi dyktatorskie przecięcie kadencji prezydenckiej i rządowej. Znacząca liczba ofiar zamachu nie tylko naznacza krwią władze pomajowe, ale też wzmacnia podział wewnętrzny. Ta walka, postawionych sztucznie po dwóch stronach barykady oddziałów Wojska Polskiego, dzieli głębiej społeczeństwo, wzmacniając w nim zarazem nienawiść ideologiczną.

 

14 listopada 1925 - ustąpienie rządu Władysława Grabskiego. Kolejny gabinet (Aleksandra Skrzyńskiego) utrzymuje się tylko pół roku, po czym następuje kilka nieudanych (wobec braku porozumienia między klubami) prób utworzenia rządu.
 

Wincenty Witos (były premier, przywódca PSL "Piast")
Przesilenie trwało bardzo długo. Towarzyszyły mu chaos, zamieszanie wzmagające się z każdym dniem coraz bardziej. Z całego kraju dochodziły coraz gorsze i coraz bardziej niepokojące wiadomości. Atmosfera zaczęła się robić niezwykle gorąca. Wszystko się niemal w oczach zaczęło rozłazić. […] Odbywające się prawie bez przerwy obrady stronnictw nie zdołały sprawy ani na krok posunąć naprzód. Społeczeństwo wrzało gniewem przeciw Sejmowi i politykom. 
Warszawa, pierwsze dni maja 1926

12-15 maja 1926 - przewrót majowy, czyli zbrojny zamach stanu dokonany przez Józefa Piłsudskiego przeciwko utworzonemu 10 maja rządowi Wincentego Witosa. W czasie walk ginie niemal 400 osób. Prezydent Stanisław Wojciechowski, premier Wincenty Witos i ministrowie podają się do dymisji. Nowym prezydentem zostaje Ignacy Mościcki, nowym premierem - Kazimierz Bartel. Zaczynają się rządy sanacyjne (od łacińskiego sanatio: "uzdrowienie").
 

Herman Lieberman (poseł PPS)
13 i 14 maja na ulicach wrzała walka. Wojska Piłsudskiego, po zaciętym oporze szkoły podchorążych, zajęły Belweder opuszczony przez prezydenta i rząd [którzy wycofali się do Wilanowa], po czym Witos ze swoimi kolegami zaniechali dalszego oporu i rozszerzenia wojny na całą Polskę. 
Warszawa, 14 maja 1926

Premier 
Wincenty Witos

Marszałek Rataj przybył do Wilanowa już późną nocą. W rozmowie z nami oświadczył, że nie nalega na naszą decyzję, jednak widzi beznadziejność dalszej walki, która, w warunkach wytworzonych, poza rozlewem krwi nic przynieść nie może. Jeśliby prezydent i rząd zdecydowali się na ustąpienie, to on mógłby się podjąć pośrednictwa między rządem i Piłsudskim, mimo że dla niego będzie to sprawa bardzo ciężka i przykra. Po złożeniu tego oświadczenia wyszedł, zostawiając nas w pokoju samych. Po jego wyjściu rozpoczęła się ożywiona i szeroka narada. [...] Prezydent Wojciechowski zdecydował się bez namysłu na swoje ustąpienie i doradzał rządowi, ażeby zrobił to samo.
Wilanów, 14 maja 1926

Afisz z 14 maja 1926. Fot. Biblioteka Narodowa

 

ODCINEK 13

Siła pieniądza 
Jesienią 1923 cała struktura państwa polskiego zdaje się załamywać. Narastająca hiperinflacja rujnuje nie tylko finanse publiczne - narusza równowagę życia społecznego (gwałtowne strajki) i politycznego (starcia w Parlamencie). 
Sejm zdobywa się jednak na ratunkowy krok. 19 grudnia 1923 premierem zostaje ekonomista Władysław Grabski, który otrzymuje specjalne uprawnienia reformatorskie. Przeprowadzone zostają radykalne cięcia kosztów administracji państwowej i usprawnienie ściągania podatków. Udaje się zrównoważyć budżet państwa i ustabilizować sytuację gospodarczą. Apel o patriotyczne wsparcie Banku Polskiego zyskuje mocny odzew. 1 lipca 1924 stabilny złoty wypiera jako walutę, drukowaną dotąd w milionowych nominałach, markę polską.

Październik 1923 - w kraju pogłębia się kryzys gospodarczy wraz ze spadkiem wartości pieniądza. 
Juliusz Zdanowski (działacz Związku Ludowo-Narodowego) w dzienniku 
Na giełdzie panika. Na oficjalnej w ciągu pięciu dni poszedł dolar z 350.000 na 500.000, ale chcąc go dostać płaci się za niego do 1.400.000. W sklepach ceny od rana do wieczora skaczą o 10-20 procent. Warszawa, 6 października 1923

19 grudnia 1923 - utworzenie rządu Władysława Grabskiego. 
Premier Władysław Grabski w exposé wygłoszonym w Sejmie
Doszliśmy dziś do takiego stanu, że wszelki postęp w każdej dziedzinie, nawet szkolnictwa, nie mówiąc o reformie rolnej lub udoskonaleniach socjalnych, staje się niemożliwy, jeżeli najpierw - i to wkrótce - nie uporamy się z trudnościami finansowymi, które nie tylko paraliżują wszelkie porywy do udoskonalenia naszego stanu wewnętrznego, ale wytwarzają niebezpieczeństwo zarówno utrzymania pokoju wewnętrznego, jak i stanu obronności naszego kraju, wymagającej znaczniejszych nakładów pieniężnych.
Warszawa, 20 grudnia 1923

29 kwietnia 1924 - wprowadzenie do obiegu nowej waluty: złotego polskiego. Emituje ją nowo utworzony Bank Polski.
Antoni Sujkowski (profesor Wyższej Szkoły Handlowej)
Stworzenie Banku Polskiego było pragnieniem całego społeczeństwa, a jego urzeczywistnienie, jako czynnika zabezpieczającego od spadku waluty, było swego rodzaju punktem honoru narodowego. Przedstawiciele zawodów wyzwolonych, urzędników i oficerów, czyli inteligencji pracującej - jak zawsze czynników w Polsce najbardziej patriotycznych i społecznie najwrażliwszych - złożyli aż 31% kapitału zakładowego. […] Pewną cząstkę akcji rozkupili z wielkim wysiłkiem nawet robotnicy fabryczni i koła najbiedniejszych rolników. 
Warszawa, 1924

Bilet zdawkowy (banknot zastępujący monetę do czasu wprowadzenia odpowiedniej ilości bilonu podczas reformy walutowej) z 1925 roku.

 

ODCINEK 12

Granica wschodnia

14 marca 1923. Mocarstwa zatwierdzają granice RP. Satysfakcji Polaków towarzyszą protesty Litwinów, Białorusinów, Ukraińców – Polska chce być ojczyzną. 
Idące z Paryża ustalenie zamyka polską drogę wyzwoleńczą, a zarazem stawia przed objętymi granicą RP innymi narodami pytanie o zakres ich lojalności wobec ram państwa, zaakceptowanych przez Zachód. Od wiosny 1923 Polska na własny rachunek ustanawia warunki egzystencji swych niepolskich społeczności. Jak w tej rzeczywistości odnajdą się przypisani jej Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Żydzi, Niemcy… – wpłynie na ład publiczny II RP, a w niemałym też stopniu na kształt polskiej tożsamości. Czteroletni zaledwie kraj ma zdecydować, czy gotów jest pełnić rolę ojczyzny wszystkich obywateli.

15 marca 1923 – w Paryżu Rada Ambasadorów podpisuje dodatkowy protokół do traktatu wersalskiego ostatecznie zatwierdzający przebieg wschodniej granicy Polski i uznający przynależność do niej Galicji Wschodniej i Wileńszczyzny. Decyzji tej nie przyjmuje do wiadomości rząd sowiecki i władze Litwy.

Michał Römer (prawnik polskiego pochodzenia) w dzienniku
Ukazała się dziś w pismach wieczornych smutna wiadomość – że jakoby Konferencja Ambasadorów […], która rozpoznaje obecnie sprawę granic wschodnich Polski (jej granic z Rosją i Litwą), zatwierdziła granice faktyczne, co znaczy udzieliła sankcji międzynarodowych wcieleniu Wilna do Polski. […]
Swoją drogą, Litwa oczywiście nie zrezygnuje z Wilna, a jeżeli nawet zmuszona będzie do rezygnacji formalnej, to w aspiracjach swoich nie wyrzecze się dążeń do zespołu z Wilnem. 
Kowno, 15 marca 1923

Marszałek Maciej Rataj podczas posiedzenia Sejmu
Rada Ambasadorów [...] uznała bez zastrzeżeń nasze granice wschodnie. (Oklaski. Posłowie wstają z wyjątkiem ław ukraińskich i białoruskich. Poseł Łuckiewicz: Bez zgody ukraińskiego ludu! Na ławach białoruskich i ukraińskich zamieszanie i różne okrzyki. Marszałek dzwoni) [...]
Decyzja Rady Ambasadorów jest ostatnim etapem w dziele budowy państwa polskiego, o ile chodzi o jego granice. [...] Widzimy w niej zrozumienie i uznanie dla misji, którą Polska spełnia i chce spełniać tu na Wschodzie, jako czynnik pokoju i ładu.
Warszawa, 16 marca 1923

Lata 20. Tory kolejowe urywające się na granicy polsko-litewskiej w okolicy miejscowości Zawiasy.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

29 kwietnia 1923 – uroczyste otwarcie portu w Gdyni. W późniejszych latach nastąpi dynamiczny rozwój portu, przede wszystkim dzięki Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu – ministrowi przemysłu i handlu (1926-1930) i ministrowi skarbu (1935-1939).
 

19 grudnia 1923 – utworzenie rządu Władysława Grabskiego. Ten gabinet fachowców zostaje powołany w obliczu poważnego kryzysu finansowego w kraju: gwałtownego spadku wartości pieniądza.
 

1 kwietnia 1924 – wprowadzenie reformy walutowej, mającej na celu zwalczenie hiperinflacji, tzw. reformy Grabskiego. Następują m.in. radykalne cięcia kosztów administracji państwowej i usprawnienie ściągania podatków. Udaje się zrównoważyć budżet państwa i ustabilizować sytuację gospodarczą.
 

29 kwietnia 1924 – wprowadzenie do obiegu nowej waluty: złotego polskiego. Emituje ją nowo utworzony Bank Polski.

 

ODCINEK 11

Śmierć Prezydenta
 

Zgodne z nową Konstytucją (z marca 1921), wybory parlamentarne w listopadzie 1922, ustanawiają Sejm wybitnie rozproszony (17 ugrupowań). Obok mocnej prawicy (blisko 1/3 posłów), znaczącą reprezentację zyskują mniejszości narodowe: Żydzi, Ukraińcy, Niemcy, Białorusini. 

9 grudnia 1922 - Zgromadzenie Narodowe wybiera Gabriela Narutowicza na pierwszego w historii Prezydenta Rzeczypospolitej; za Narutowiczem głosowało 186 posłów polskich oraz 103 posłów innych narodowości, przeciw - 256 głosów polskich. Prawica narodowa i chrześcijańskie centrum odmawiają współpracy z prezydentem i rozpętują przeciw niemu agresywną kampanię; z informacji w "Kurierze Warszawskim": Przed gmachem sejmowym przez czas trwania Zgromadzenia Narodowego gromadziła się młodzież polska, czekając na rezultaty głosowania. Na wieść, iż prezydentem ma zostać Narutowicz, zwolennik Belwederu [Piłsudskiego], który uzyskał większość dzięki głosom Żydów, Niemców i innych "mniejszości narodowych" - z piersi młodzieży wydarł się żywiołowy krzyk: "Nie chcemy takiego prezydenta! Nie znamy go! Precz z Żydami!".

Warszawa, 19 grudnia 1922. Wyprowadzenie zwłok prezydenta Gabriela Narutowicza z Belwederu na Zamek Królewski.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

10 grudnia 1922 - trwa nagonka na Narutowicza; publicysta Stanisław Stroński publikuje w "Rzeczpospolitej" artykuł pod tytułem "Ich Prezydent": Czy pan Gabriel Narutowicz nie ma poczucia niewysłowionej krzywdy, jaką wyrządza narodowi polskiemu, przyjmując wybór dokonany z podeptaniem najsłuszniejszych zasad tego narodu, który walczył z pokolenia na pokolenie, aby sam, naprawdę sam o swych losach rozstrzygać? [...] Wybór ten, zdumiewająco bezmyślny, wyzywający, jątrzący, wytwarza stan rzeczy, z którym większość polska musi walczyć i na podstawie którego żadną miarą nie stanie do pracy państwowej, bo byłoby to tylko utrwaleniem rozstroju i zagładą podstawowych pojęć, którymi stoją narody. 
 

14 grudnia 1922 - Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przekazuje władzę Prezydentowi Narutowiczowi.
 

16 grudnia 1922 - podczas wizyty w "Zachęcie" Prezydent Gabriel Narutowicz ginie z rąk Eligiusza Niewiadomskiego, malarza i wykładowcy związanego z ruchem narodowym. Jan Skotnicki (malarz, dyrektor Departamentu Kultury i Sztuki w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego): Usłyszałem czterokrotny suchy trzask. […] Zauważyłem dziwny niepokój na sali i przedzierającego się przez tłum Niewiadomskiego. Trwało to wszystko sekundę, po czym spojrzałem na Prezydenta i zauważyłem, że patrzy na mnie zdziwionym wzrokiem i chwieje się. […] Upadł na mnie bezwładnie. Dociągnęliśmy go do kanapki, była jednak za krótka, wobec czego trzeba go było położyć na podłodze. Oczy miał otwarte, patrzył na nas i powoli, milcząco gasł.
 

17 grudnia 1922 - pełniący obowiązki Prezydenta RP Marszałek Sejmu Maciej Rataj powołuje rząd z generałem Władysławem Sikorskim na czele; ciało Prezydenta Narutowicza zostaje wystawione na widok publiczny w sali audiencyjnej Belwederu.
 

31 stycznia 1923 - następuje wykonanie wyroku śmierci na Eligiuszu Niewiadomskim. Zabójca Prezydenta w ostatnim słowie podczas procesu stwierdza: Umieram szczęśliwy, że dzieło zbudzenia sumień i zjednoczenia serc polskich już się spełni.

 

ODCINEK 10

Marzec stanowiący

Kwestia ustawy zasadniczej doprowadza do głębokiego podziału w Sejmie. Niemające konstytucyjnej większości, ugrupowania narodowe prą do takiej struktury władzy, która polskim elitom katolickim da gwarancje rozstrzygającego wpływu na Rzeczpospolitą. Opór formacji lewicowych, a także innych, reprezentujących społeczności zagrożone dominacją nacjonalistyczną czy wyznaniową, okazuje się skuteczny. Konsensus – 17 marca 1921 – aprobują wszyscy posłowie.
Traktat pokojowy z Rosją bolszewicką podpisany zostaje w Rydze następnego dnia. Polska sięga dzięki temu daleko na wschód, lecz dużo bliżej niż granica z 1772 roku. Właściciele ziemscy, trwający przez półtorawiecze przy polskości i katolicyzmie, których posiadłości pozostają poza wschodnią granicą RP, uznają traktat za zdradę polskiej racji stanu. Dwa dni później plebiscyt nie przesądza o sytuacji na Górnym Śląsku.

17 marca 1921 – Sejm Ustawodawczy uchwala Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej. Z informacji w "Kurierze Warszawskim": Trotuary przepełnione były publicznością, balkony i okna zasiane tysiącami głów. Co chwila rozbrzmiewały okrzyki: "Niech żyje Konstytucja!", "Niech żyje Sejm!", "Niech żyje Marszałek Trąmpczyński!", "Niech żyje Naczelnik Państwa!", "Niech żyje rząd!". Podejmowały je natychmiast nieprzebrane tłumy ze wszystkich warstw społecznych. Okrzyki mieszały się ciągle z dźwiękami muzyk, które grały ciągle pieśni narodowe. Olbrzymi wąż pochodu płynął Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, placem Zamkowym, aż się wcisnął w wąską ulicę Świętojańską, gdzie wojsko i policja tworzyły szpalery, aby umożliwić wejście do katedry posłom i delegacjom. [...] Długo jeszcze na mieście trwały pochody i manifestacje ogólne.

Warszawa, 28 listopada 1922. Posłowie zgromadzeni na sali obrad, w której wcześniej uchwalono Konstytucję Marcową. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

18 marca 1921 – Polska i Rosja bolszewicka podpisują w Rydze traktat kończący wojnę polsko-bolszewicką. Wyznaczone traktatem granice przetrwają do 1939 roku. Premier Wincenty Witos: Traktat pokojowy [...] zamyka okres krwawych zmagań, które olbrzymie połacie ziemi naszej przemieniły w pustynię, miliony ludzi naraziły na śmierć lub piekło mąk i udręczenia, cofnęły naturalny rozwój kultury i gospodarstwa całej Europy. Wierzymy, że z tą chwilą nie tylko Polska, która została wojną najciężej dotknięta, ale Europa weszła nareszcie w upragniony przez nią stan pokoju, tak potrzebny dla uleczenia ran zadanych przez wojnę. […]. Pokój ten ponadto jest wymownym świadectwem, iż Państwo Polskie ma w sobie te siły wewnętrzne, które stanowią o niewzruszalności odzyskanej niepodległości. Traktat ryski jest silnym ogniwem łańcucha wysiłków narodu dla obrony państwowych ram Rzeczypospolitej. Wschodnie granice Państwa ustala traktat ryski w sposób zdecydowany, usuwający wszelkie wątpliwości. [...] Zawarty pokój nabiera jeszcze i z tego powodu wielkiego znaczenia, iż fakt ten wytrącić musi ostatni rozpaczliwy argument, którym się posługują Niemcy na Górnym Śląsku. Bracia nasi górnośląscy, idąc do urny, oświadczą się za Polską, wiedząc o tym, że wchodzą do Państwa uporządkowanego na wewnątrz, dzięki uchwalonej w dniu wczorajszym konstytucji, i zabezpieczonego na zewnątrz, dzięki zawartemu przed chwilą pokojowi.

20 marca 1921 – odbywa się plebiscyt na Górnym Śląsku, w wyniku którego Komisja Plebiscytowa przyznaje większość spornego obszaru Niemcom.

2/3 maja 1921 – wybucha III powstanie śląskie z Wojciechem Korfantym na czele. Powstańcy opanowują znaczną część obszaru plebiscytowego, ale ostatecznie zostają pokonani przez Niemców. W październiku 1921 Rada Ambasadorów dokonuje ostatecznego podziału Śląska.

1 lipca 1921 – Sejm uchwala ustawę dotyczącą praw kobiet. Zgodnie z nowymi przepisami kobieta nie jest zobligowana do posłuszeństwa mężowi i może podejmować samodzielne działania prawne.

ODCINEK 9

Wiktoria

Szeroka linia frontu na wschodzie, gdzie Polacy nie zyskują masowego poparcia miejscowych, okazuje się pułapką. Bolszewicy przystępują do kontrataku wszelkimi siłami - trwa generalny polski odwrót. Bezpośrednie zagrożenie Warszawy mobilizuje jednak całe społeczeństwo do obrony Rzeczpospolitej; liczni ochotnicy wzmacniają szeregi. Rozpracowanie planów bolszewickiej akcji na stolicę odwraca losy wojny. Polacy odzyskują moc, ratując kraj, a zarazem całą Europę przed sowieckim podbojem.
Podczas cofania się bolszewików, Wilno jest już miastem przekazanym przez nich Litwinom, a przynależność tę popiera Ententa. Naczelny Wódz Józef Piłsudski postanawia jednak odebrać siłą Wileńszczyznę. Mimo alianckich protestów, wojsko polskie zajmuje region, lekceważąc przy tym - podpisaną w Suwałkach 7 października 1920 - umowę z Litwinami, co zamrozi stosunki z nimi na wiele lat.

3 lipca 1920 - Sejm Ustawodawczy powołuje do życia Radę Ochrony Państwa, nadzwyczajny organ parlamentarno-rządowy.
 

6 sierpnia 1920 - Naczelny Wódz Józef Piłsudski wybiera okolice rzeki Wieprz jako miejsce do koncentracji wojsk i przeciwuderzenia.
 

9 sierpnia 1920 - Szef Sztabu gen. Tadeusz Rozwadowski ostatecznie modyfikuje plan Bitwy Warszawskiej.
 

13 sierpnia 1920 - rozpoczyna się natarcie wojsk bolszewickich na Warszawę. Podwarszawski Radzymin wielokrotnie przechodzi z rąk do rąk, ostatecznie pozostając w polskich rękach.
 

15 sierpnia 1920 - Polacy zdobywają w Ciechanowie sztab 4. Armii sowieckiej, przejmując magazyny i radiostację, służącą do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku.
 

16 sierpnia 1920 - z rozkazu Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego wojska polskie rozpoczynają kontruderzenie na tyły Frontu Zachodniego wojsk bolszewickich. Maurycy Zamoyski (poseł RP w Paryżu): Nasze zwycięstwo pod Warszawą wywołało wprost nieobliczalne skutki wewnątrz i na zewnątrz. Wewnątrz, bo nas uchroniło od konieczności przyjęcia warunków sowieckich, usankcjonowanych przez Davida Lloyda George’a [ustanowienia granicy wschodniej Polski na linii Zbrucza i Bugu], a które równały się zrezygnowaniu de facto z podstaw naszej niezależności na rzecz Sowietów i Niemiec. Na zewnątrz, gdyż po pierwsze zakwestionowano potęgę bolszewizmu i jego światową ekspansję, po drugie oddano w tej chwili inicjatywę polityczną we wschodniej i środkowej Europie Francji, czyli umocniło to jej politykę bloku centralno-europejskiego.
 

12 października 1920 - kończy się upozorowany przez Marszałka Piłsudskiego "bunt" gen. Lucjana Żeligowskiego, który wraz z 1 Dywizją Litewsko-Białoruską zajmuje Wilno pozorując samowolę. Wojska polskie okupują Wileńszczyznę, Żeligowski tworzy tzw. Litwę Środkową, wkrótce wcieloną do II Rzeczypospolitej. Piłsudski: W tym czasie szczęście wojenne mnie się uśmiechnęło - zdecydowałem od razu, by stan faktycznego posiadania orężem do Wilna wprowadzić. Wybrałem do tego gen. Żeligowskiego, gdyż sam, jako Naczelnik Państwa oraz Naczelny Wódz Polski, łamać zobowiązań [wobec konferencji pokojowej] nie byłem w stanie. Wybrałem generała, co do którego byłem najbardziej pewny, że mocą swego charakteru potrafi utrzymać się na należnym poziomie i że poleceniom i żądaniom rządu nie będzie, zarówno jak poleceniom i żądaniom moim, przeciwstawiać pracy wojskowej.
 

15 października 1920 - delegacje Polski i Rosji Sowieckiej zawierają w Rydze rozejm.
 

18 marca 1921 - delegaci polscy i sowieccy podpisują traktat pokojowy w Rydze, na mocy którego ustalona zostaje granica wschodnia II Rzeczpospolitej - na linii Dźwiny, Zbrucza i Dniestru. Stroną rokowań jest także Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka - przekreślone tym samym zostają niepodległościowe aspiracje ukraińskie, początkowo wspierane przez Józefa Piłsudskiego. 

 

ODCINEK 8

Front wschodni
 

Ustanowiony na dobre wiosną 1919, front polsko-bolszewicki przesuwa się sukcesywnie na wschód. Po zwycięstwie Polaków nad Ukraińcami w Galicji Wschodniej, front ten obejmuje także Wołyń i linię rzeki Zbrucz. Z końcem marca 1920 r. staje się jasne, że rokowania pokojowe z Sowietami są z ich strony grą pozorów. 21 kwietnia w Winnicy Polska i Ukraińska Republika Ludowa uzgadniają zasady współdziałania. Piłsudski i ataman Semen Petlura mają prowadzić wspólne wojska przeciw bolszewikom, dominującym w ukraińskiej stolicy. Wbrew oczekiwaniom, armia nie zyskuje szerokiego poparcia ludności.

1 listopada 1918 - wraz z wybuchem konfliktu o Lwów rozpoczyna się wojna polsko-ukraińska.
 

16 lipca 1919 - konflikt polsko-ukraiński kończy się zwycięstwem Polaków, po wyparciu armii ukraińskiej za linię rzeki Zbrucz.
 

21 kwietnia 1920 - Rzeczpospolita podpisuje ugodę z rządem ukraińskim, uznając Ukraińską Republikę Ludową. Strony między innymi uzgadniają przebieg granicy polsko-ukraińskiej na
linii Zbrucza i Prypeci oraz współpracę militarną przeciw wojskom bolszewickim na terenie Ukrainy.
 

25 kwietnia 1920 - rozpoczyna się ofensywa Wojska Polskiego i armii Ukraińskiej Republiki Ludowej na opanowany przez bolszewików Kijów.
 

26 kwietnia 1920 - Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydaje odezwę do Ukraińców:
Wojska Rzeczpospolitej Polskiej na rozkaz mój ruszyły naprzód, wstępując głęboko na ziemię Ukrainy. Ludności ziem tych czynię wiadomym, że wojska polskie usuną z terenów, przez naród ukraiński zamieszkanych - obcych najeźdźców, przeciwko którym lud ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych sadyb przed gwałtem, rozbojem i grabieżą.
Wojska polskie pozostaną na Ukrainie przez czas potrzebny po to, aby władzę na ziemiach tych mógł objąć prawy rząd ukraiński. Z chwilą, gdy rząd narodowy Rzeczpospolitej Ukraińskiej powoła do życia władze państwowe […] - żołnierz polski powróci w granice Rzeczpospolitej Polskiej.

 

7 maja 1920 - Wojsko Polskie wkracza do Kijowa.
 

Koniec maja 1920 - bolszewicy przechodzą do kontrofensywy.
 

13 czerwca 1920 - ostatnie jednostki Wojska Polskiego opuszczają Kijów.
 

25 lipca 1920 - bolszewicy przełamują obronę rzeki Zbrucz.


Kwiecień 1920. Gen. Antoni Listowski (pierwszy z lewej) podczas rozmowy z atamanem
Symonem Petlurą. 

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

ODCINEK 7

Racje Wersalu

Niemcy podpisują traktat pokojowy, uznając na swoim wschodzie polskie państwo, lecz zgodę na linię graniczną przyjmują za zabieg taktyczny, tymczasowy, wymagający radykalnej rewizji w przyszłości. Alianci, zaakceptowawszy zasadnicze postulaty Polski na zachodzie, nie aprobują polityki wschodniej polskich władz, kwestionując ich roszczenia wobec sąsiedzkich narodów. Jednocześnie z finałem konferencji w Wersalu, kończą się w Galicji Wschodniej walki z Ukraińcami - Polacy zwyciężają.
Pokój, ustanowiony przez konferencję międzynarodową, nie jest docelowy dla żadnego z krajów na Wschodzie. Niejasny status Rosji (trwa wojna domowa), Białorusi, Ukrainy, Litwy… - czyni z postulatu odbudowy polskich Kresów, jako warunku stabilizacji Rzeczpospolitej, zapowiedź wojenną. Polska nie jest też pewna wywiązania się Niemiec z ustaleń traktatu. A jednak jej niepodległość zostaje potwierdzona.

18 stycznia 1919 - rozpoczyna się paryska konferencja pokojowa.
 

28 czerwca 1919 - Roman Dmowski oraz Ignacy Jan Paderewski podpisują traktat wersalski. Polska otrzymuje Poznańskie oraz znaczną część Prus Królewskich, o przynależności państwowej Warmii, Mazur i Górnego Śląska mają rozstrzygnąć plebiscyty. Zostaje utworzone Wolne Miasto Gdańsk. Traktat nie reguluje kwestii wschodniej granicy Polski.
 

30 lipca 1919 - w Sejmie Ustawodawczym trwa debata nad ratyfikacją traktatu wersalskiego; 
Premier Ignacy Jan Paderewski podczas debaty: Ojczyzna nasza wolna nareszcie! Traktat pokojowy, podpisany przez Niemców, uznał niepodległość Polski, główne sprzymierzone i stowarzyszone mocarstwa stwierdziły ją uroczyście. Jeśli plebiscyt na Warmii, w Prusach Książęcych i na Górnym Śląsku na naszą wypadnie korzyść, to odzyskamy znaczny szmat macierzystej ziemi […]. Dziś już śmiało rzec można, że tam na zachodzie stanęła pokaźna i piękna część państwowego gmachu Polski, stanęła mocno, na prawnych podstawach, uznana przez wszystkie ludy i narody, przez wszystkie największe świata potęgi. (brawa, głos: A gdzie jest Gdańsk?) [...]. Interes naszego narodu wymaga, ażeby tam, na zachodzie, było nas Polaków jak najwięcej, a Niemców jak najmniej. [...]. Pomówmy otwarcie. Aliantom nie pomogliśmy wiele, [...] a jednak żądamy, ażeby oni głównie o nas myśleli, nami się zajmowali, najkorzystniej nasze tylko załatwiali sprawy. [...] Ocknijcie się, otrząśnijcie, bo w całym długim szeregu dnia piękniejszego, sławniejszego, wiekopomniejszego nie ma, daty szczęśliwszej, piękniejszej i płodniejszej niż dzień 28 czerwca 1919. (brawa i oklaski) [...]. Czekają nas wielkie przeciwieństwa i ciężkie trudy. Od dalszego układu pokojowego, a poniekąd od szybkiego zwycięstwa polskiego oręża losy kresów wschodnich i wielkość Polski zależeć będzie. Powiedzmy jednakże sobie śmiało i otwarcie, że siła, zdrowie i trwałość Rzeczpospolitej tylko od nas samych zależą (brawa i oklaski) 

 

21 stycznia 1920 - kończy się paryska konferencja pokojowa. 


Paryż, 1919. Posiedzenie delegatów konferencji pokojowej. 
 

Fot. Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie. 

 

ODCINEK 6

Stan graniczny

Od stycznia 1919 w Paryżu trwa konferencja pokojowa, mająca ustalić nowy porządek w powojennej Europie. Tymczasem od pierwszych miesięcy istnienia Polska znajduje się w konflikcie ze wszystkimi swoimi sąsiadami, musząc się dodatkowo liczyć z postępującym na zachód zagrożeniem bolszewickim. Józef Piłsudski, decydując się w kwietniu na wkroczenie do zajętego przez bolszewików Wilna, formułuje wobec Litwinów koncepcję federacyjną. Jednocześnie Sejm postuluje objęcie przez Rzeczpospolitą ziem w granicach sprzed pierwszego rozbioru. Kwestia stosunku do kształtu wschodniej granicy budzi gorące dyskusje i spory. Otwarte fronty z bolszewikami na północy i Ukraińcami na południu określają sytuację wojenną Polski w pierwszych miesiącach po odrodzeniu.

1 listopada 1918 – rozpoczyna się konflikt polsko-ukraiński o przynależność Lwowa.
 

Koniec listopada 1918 – Polacy zajmują większą część Lwowa.
 

2 marca 1919 – odbywa się spotkanie Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu. Roman Dmowski, Prezes KNP: Jeżeli chcemy swoją sprawę należycie postawić dziś, to musimy przede wszystkim dowieść, […] że plan, który mamy, jest to plan wytworzenia państwa silnego. [...]. Otóż, jeżeli się mówi o potrzebie stworzenia państwa silnego, […] to nie można wymawiać wyrazu "federacja". Federacja to jest słabość, a nie siła. […]  Proszę panów, [...] byśmy przyjęli zasadę, że do państwa polskiego jednolitego, niepodzielonego na żadne polityczne jednostki, włączymy tylko takie obszary, które nam zapewnią bezwzględną przewagę narodową w tym państwie. [...]. Nie popełniajmy tego błędu, który zabił państwo rosyjskie. Cechą państwa rosyjskiego było to, że miało silniejszy apetyt niż żołądek. Łaknęło dużo, nie mogąc strawić. Wiem, że apetyty i my mamy, ale jesteśmy przecież zachodnim narodem i mamy na nie hamulec. Trzeba te apetyty pohamować, bo inaczej stworzymy przyszłym pokoleniom taką ojczyznę, że się przy niej nie utrzymają.
 

19 kwietnia 1919 – Wojsko Polskie zajmuje Wilno; ppłk Władysław Belina-Prażmowski (dowódca kawalerii polskiej zdobywającej Wilno od bolszewików) w odezwie do mieszkańców Wilna: Z rozkazu Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, wojska polskie wkroczyły do Wilna. Przynosimy Wam wolność od wszelkiej przemocy, wyzwolenie spod rosyjskiego bolszewickiego despotyzmu. Zamiast absolutyzmu sowdepów [Sowietów], samowoli i terroru, niesiemy wielkie idee demokracji Zachodu: prawdziwą wolność i równość, poszanowanie praw jednostek i narodów […]. Chcemy Was bronić tak od barbarzyństwa i anarchii Wschodu, jak i od zakusów uczynienia z tej ziemi kolonii niemieckiej […]. Nie narzucimy nikomu ani wiary, ani języka obcego. Szanować będziemy prawa każdego obywatela kraju, bez różnicy wyznań i narodowości. 


Litwa, kwiecień 1919. Żołnierze 5 Pułku Piechoty na stanowisku karabinu maszynowego.

Fot. Ośrodek KARTA

16 lipca 1919 – wojna polsko-ukraińska kończy się zwycięstwem Polaków.

 

ODCINEK 5

Kształt państwa
Po upojeniu ziszczającym marzenia o niepodległości listopadem 1918, przychodzi czas ustanawiania fundamentów nowego państwa.
Powołany w listopadzie 1918 pierwszy gabinet, socjalisty Jędrzeja Moraczewskiego, spotyka się z brakiem akceptacji: zarówno społecznym, jak i większości środowisk politycznych. Szukając kompromisu, a także porozumienia z paryskim Komitetem Narodowym Polskim - jedynym uznawanym przez aliantów przedstawicielstwem Polski - Piłsudski powierza w styczniu 1919 funkcję premiera wysłannikowi KNP, Ignacemu Janowi Paderewskiemu. Wkrótce też odbywają się pierwsze wybory parlamentarne.

27 grudnia 1918 - rozpoczyna się Powstanie Wielkopolskie.
 

16 stycznia 1919 - ustępuje nieakceptowany przez większość ugrupowań politycznych rząd Jędrzeja Moraczewskiego, Prezydentem Ministrów zostaje Ignacy Jan Paderewski.
 

18 stycznia 1919 - w Paryżu rozpoczynają się obrady konferencji pokojowej, na czele polskiej delegacji stoją Roman Dmowski oraz Ignacy Jan Paderewski.

23 stycznia 1919 - Czechosłowacja napada na przyznaną Polsce część Śląska Cieszyńskiego; Stanisław Grabski: Już w połowie stycznia nadchodziły alarmujące wieści o przygotowaniach czeskich do zbrojnego zajęcia terytorium polskiej administracji. […] Wyjście pułku cieszyńskiego na odsiecz Lwowa przyspieszyło czeską napaść. Nastąpiła ona zgoła niespodzianie 23 stycznia, siłami zbrojnymi przewyższającymi parokrotnie nieliczne polskie oddziałki. Polska ludność, szczególnie robotnicza, stawiała rozpaczliwy opór, ale nie była w stanie przeszkodzić zajęciu przez wojska czeskie Orłowy, Karwiny i Cieszyna, skąd Śląska Rada Narodowa przeniosła się do Krakowa. [...].

26 stycznia 1919 - odbywają się pierwsze w II Rzeczypospolitej wybory do Sejmu Ustawodawczego; po raz pierwszy w historii Polski w wyborach mogą brać udział kobiety.

3 lutego 1919 - Polska i Czechosłowacja zawierają tymczasową ugodę w sprawie podziału Śląska Cieszyńskiego.

10 lutego 1919 - Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski otwiera posiedzenie Sejmu Ustawodawczego.

16 lutego 1919 - Powstanie Wielkopolskie kończy się zwycięstwem Polaków, większość terenów Prowincji Poznańskiej przyłącza się do Rzeczpospolitej.

20 lutego 1919 - Sejm Ustawodawczy uchwala tzw. "Małą Konstytucję"; Marszałek Sejmu Wojciech Trąmpczyński podczas posiedzenia Sejmu: Komendancie Józefie Piłsudski! Sejm Ustawodawczy jednomyślnie postanowił dzisiaj władzę Naczelnika Państwa oddać znowu w Twoje ręce. W myśl tej uchwały władzę naczelną państwa, którą byłeś złożył w ręce moje, znowu Tobie powierzam z życzeniem, ażebyś ją sprawował na pożytek narodu i na chwałę Ojczyźnie. (ożywione oklaski i brawa).

 

ODCINEK 4

Listopad
Jesienią 1918 wszystkie zasadnicze siły, wewnętrzne i zewnętrzne, składają się na Rzeczpospolitą. Kończenie się wojny uruchamia nową energię społeczną i polityczną, żywiołowo zmienia relacje między narodami, które dotąd określone były przez dominację mocarstw. Całkowity upadek carskiej Rosji, rozpad Austro-Węgier, klęska militarna Niemiec - oznaczają dla Europy Środkowo-Wschodniej szansę stanowienia porządku sprawiedliwego, uwzględniającego odrębne tożsamości.
Polska powraca jako państwo zintegrowane wolą społeczeństwa polskiego, lecz zarazem w roli silnego potencjalnie konkurenta dla wszystkich sąsiadów, którzy też ustanawiają ramy swego istnienia. Emocjonalną jedność kraju, wspieraną przez Aliantów, naruszają napięcia polityczne - dwóch zwalczających się formacji, a także graniczne, gdy narasta wrogość wobec narodów ościennych.

Warszawa, listopad 1918. Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski (pośrodku) w otoczeniu żołnierzy Legii Akademickiej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Początek listopada - oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej rozpoczynają rozbrajanie żołnierzy trójprzymierza.

5 listopada - państwa centralne przyjmują warunki zaproponowane przez prezydenta USA Woodrowa Wilsona i proszą o zawieszenie broni.

7 listopada - w Lublinie powstaje Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele.

10 listopada - uwolniony z więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski wraca do Warszawy, na Dworcu Głównym wita go między innymi członek Rady Regencyjnej Zdzisław Lubomirski.

11 listopada - Józef Piłsudski obejmuje naczelne dowództwo nad tworzącą się Armią Polską; Ignacy Daszyński wraz z rządem lubelskim ustępują na rzecz Piłsudskiego; Tymczasowa Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu opowiada się za przyłączeniem do Polski; Niemcy podpisują warunki zawieszenia broni, kończy się I wojna światowa; Maria z Łubieńskich Górska (ziemianka): Pierwszy to dzień prawdziwie niepodległej Polski, oczyszczonej od Moskala i Niemca, jesteśmy nareszcie sami, co marzone - ziszczone, co kochane - otrzymane… Pan Bóg zrobił dla nas wszystko; obyśmy dzieła Jego nie psuli. […]
Wojsko niemieckie, idąc za przykładem Berlina, bez oporu broń rzuca. Mamy więc już i karabiny, i kartaczownice, i amunicję, i duże zapasy surowców, żywności, ubrań, samochodów. Łatwa ta zdobycz upaja miasto, ulice przepełnione, ludzie płaczą z radości, ściskają się nieznajomi. "Mamy Polskę!" - mówią głośno. […] Radość ogólna, dzień to przepiękny, cudowny, o którym tylko w snach się marzyło.


12 listopada - Naczelny Wódz Józef Piłsudski wydaje odezwę do społeczeństwa Polskiego: Obywatele i obywatelki! […] Okupacja w Polsce przestaje istnieć. Żołnierze niemieccy opuszczają naszą Ojczyznę. Rozumiem w pełni rozgoryczenie, jakie we wszystkich kołach społeczeństwa obudziły rządy okupantów. Pragnę jednak, abyśmy nie dali się porwać uczuciom gniewu i zemsty. Wyjazd władz i wojsk niemieckich musi odbyć się w najzupełniejszym porządku. […] Obywatele! Wzywam Was wszystkich do zachowania zimnej krwi, do równowagi i spokoju, jaki powinien panować w narodzie pewnym swej wielkiej i świetnej przyszłości.

13 listopada - Komitet Narodowy Polski w Paryżu zostaje uznany przez Francję za rząd de facto, dzięki czemu Polska należy do państw zwycięskiej koalicji.

14 listopada - ustępująca Rada Regencyjna oddaje władzę w ręce Józefa Piłsudskiego, który misję utworzenia rządu powierza Ignacemu Daszyńskiemu.

16 listopada - Józef Piłsudski rozsyła notę do rządów USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Japonii, Niemiec oraz "wszystkich państw wojujących i neutralnych" informującą o powstaniu państwa polskiego.

17 listopada - po protestach narodowej demokracji Daszyński ustępuje ze stanowiska, Piłsudski na jego następcę wskazuje Jędrzeja Moraczewskiego.

29 listopada - Józef Piłsudski zostaje Tymczasowym Naczelnikiem Państwa.

ODCINEK 3

Ambasada narodu
Deklaracje Aliantów wobec Polski uzasadniają całkowite odwrócenie się kraju od okupujących go państw centralnych - utrzymywanie zależności politycznych od nich staje się postawą sprzeczną z racją stanu. Polacy zyskują swoje oficjalne przedstawicielstwo w Komitecie Narodowym Polskim (KNP), działającym w Paryżu. Powołana tam Armia Polska, z inicjatywy Romana Dmowskiego, czyni naród polski wojującym w gronie sprzymierzonych, a zatem po stronie wygrywających wojnę.

15 sierpnia 1917 - w wyniku porozumienia pomiędzy Narodową Demokracją, a Stronnictwem Polityki Realnej powstaje w Paryżu KNP z Romanem Dmowskim na czele. Jego celem jest odbudowanie państwa polskiego z pomocą państw Ententy.

Wrzesień - listopad 1917 - Francja, W. Brytania, Włochy i USA uznają KNP za oficjalne przedstawicielstwo Polaków.

3 czerwca 1918 - na konferencji międzysojuszniczej premierzy Francji, W. Brytanii i Włoch podpisują oświadczenie, w którym stwierdzają, że utworzenie zjednoczonego i niepodległego Państwa Polskiego, z wolnym dostępem do morza, stanowi jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju oraz panowania prawa w Europie.

22 czerwca 1918 - Prezydent Francji Raymond Poincaré wręcza sztandary żołnierzom działającej pod auspicjami KNP Armii Polskiej we Francji (patrz zdj.).

14 lipca 1918 - oddziały Armii Polskiej maszerują pod własnym sztandarem w paryskiej defiladzie z okazji Święta Narodowego Francji.

28 września 1918 - Armia Polska we Francji uznana zostaje przez sprzymierzonych za armię "autonomiczną, sojuszniczą i współwalczącą"

6 października 1918 - gen. Józef Haller obejmuje Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich.

ODCINEK 2

W drugim roku I wojny, gdy Polska w całości znajduje się pod okupacją państw centralnych (Niemiec i Austro-Węgier), światowej sławy pianista i kompozytor Ignacy Jan Paderewski przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, aby poświęcić się organizowaniu pomocy na rzecz Polski.

Jesień 1915 - Ignacy Jan Paderewski kilkakrotnie spotyka się z Edwardem Mandellem Housem, doradcą prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona, prosząc go o wsparcie dla sprawy polskiej; House deklaruje pomoc i wstawiennictwo u Prezydenta.

5 listopada 1916 - Niemcy i Austro-Węgry, chcąc pozyskać przychylność Polaków w przedłużającej się wojnie, ogłaszają proklamację, w której obiecują powstanie zależnego od nich Królestwa Polskiego.

15 sierpnia 1917 - w Paryżu powstaje Komitet Narodowy Polski z Romanem Dmowskim na czele - organizacja polityczna, z czasem uznana przez najważniejsze państwa Ententy za oficjalne przedstawicielstwo Polaków na Zachodzie.

8 stycznia 1918 - Prezydent Woodrow Wilson przedstawia przed Kongresem USA program pokojowy złożony z czternastu głównych punktów; dla sprawy polskiej najważniejszy jest punkt trzynasty:  Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które powinno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność bezsprzecznie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym. Sprawa niepodległości Polski – dotychczas marginalizowana – nie tylko pozyskuje potężnych sojuszników, ale też zostaje umiędzynarodowiona, stając się jednym z warunków przyszłego pokoju (patrz zdj.).

ODCINEK 1

W grudniu 1917 podjęte zostają w Brześciu Litewskim rokowania pokojowe państw centralnych z Rosją bolszewicką - w ich następstwie państwa te (Niemcy, Austro-Węgry, Turcja, Bułgaria) uznają Ukraińską Republikę Ludową, włączając w jej obszar etnicznie polskie Chełmszczyznę i część Podlasia. Polacy, mamieni dotąd przez okupantów ustanowieniem z ich nadania niepodległego państwa polskiego, a odsunięci od rokowań, doświadczają rozbioru nieodzyskanego nadal terytorium. I uwięziony w Magdeburgu Józef Piłsudski, i działający w Paryżu Roman Dmowski stają po stronie Ententy.

22 stycznia 1918 - Ukraińska Republika Ludowa proklamuje niepodległość.

9 lutego 1918 - podpisany zostaje traktat pokojowy pomiędzy państwami centralnymi, a Ukraińską Republiką Ludową.

Luty 1918 - na opanowanych przez państwa centralne terenach wybuchają protesty przeciwko niekorzystnemu dla Polaków traktatowi; II Brygada Legionów wypowiada posłuszeństwo Austro-Węgrom.

11 lutego 1918 - na fali oburzenia społeczeństwa zależny od podlegającej okupantom Rady Regencyjnej rząd Jana Kucharzewskiego podaje się do dymisji.

14 lutego 1918 - Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Niezawisłości Demokratycznej i Zjednoczenie Stronnictw Demokratycznych ogłaszają odezwę: Państwa centralne dają nam przedsmak tego, jak w ich pojęciu ma być realizowana wolna i niepodległa Polska. Z pośpiechem rzezimieszków, rozszarpujących w ciemnościach swój łup, zgodziły się strony rokujące o pokój, by koszty wojny płaciła przede wszystkim Polska. Niedoszły "król polski i wielki książę litewski", cesarz austro-węgierski słowa miłości i najgorętszego praw naszych uznania zakończył wydarciem nam olbrzymiego kęsa ziem bezsprzecznie polskich na rzecz nowego sojusznika. Sprzedano nas za kilka tysięcy wagonów żywności, sprzedano w sposób tak bezwstydny, tak wyzuty z najpierwotniejszej bodajby uczciwości, na jaki zdobyć się mógł jedynie dziedzic wielowiekowych sławnych tradycji habsburskich. […]. Ten nowy cios musi odeprzeć Naród Polski z największą mocą, z całkowitym skupieniem sił, których nic złamać ani z drogi sprowadzić nie zdoła.

27 lutego 1918 - Rada Regencyjna przyjmuje dymisję Jana Kucharzewskiego i jego gabinetu; powstaje prowizorium rządowe Antoniego Ponikowskiego.

reklama

PROGNOZA POGODY

-3oC 0oC

poniedziałek

-3oC 0oC

wtorek

-1oC 2oC

środa

-1oC 2oC

GALERIA ZDJĘĆ

30. Goleniowska Mila Niepodległości

Wiesław Krause - 13.11.2018

16
Niedziela
Grudzień 2018
Albiny
Sebastiana
Zdzisławy
Grudzień, 2018
PnWtŚrCzPtSN
262728293012
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31123456

poprzedni dzisiaj następny

GOLENIÓW W STAREJ FOTOGRAFII

OSTATNIO KOMENTOWANE

"Saturator - jak ktoś coś potrafi to nie ma czasu na politykę, a od dawna wiadomo, ze do polityki idą Ci którzy nie mogą poradzić sobie na wolnym rynku. Nie głosowałem i nie narzekam." - Diety radnych w górę?

"Wspomnienie , te same mury , łuki , a nawet posadzka , stopnie schodów wyżłobione przez tysiące stóp wymienione , to zrozumiałe..." - Gwarno, wesoło, smacznie

"Pochylam się tzn przychylam @ biustonosz , dodałbym jeszcze rosnący zus obecnie o 7,5% kurna , ale tak można pobawić się w biznesmena przynajmniej kilka lat , a potem i tak zostanie ogłoszony przetarg..." - ZAZ ma się bilansować.

"Nie wiem skad tak `doglebnie` masz przefiltrowane to srodowisko ... oby nie z autopsji ..." - Diety radnych w górę?

"@Biustonosz Masz również bierne prawo wyborcze. Gdy słyszę wymówkę - "nie głosuje na nikogo, bo nie ma dobrych kandydatów", odpowiadam: "głosuj na siebie"." - Diety radnych w górę?

"@Saturator: No, idzie, przykład - z tej właściwej "góry". "Takim cię bóg stworzył i takim cię kocha" powiedział "elastyczny" Franciszek do homoseksualisty. Może gdybyś posłuchał ZWIERZCHNIKA kościoła,..." - Diety radnych w górę?

"Umiłowanym w dobroci pokój duszy z okazji Świąt- a niechby zdjęcia krzyży z Urzędu Przewielebnej Królowej. I TERAZ ZACZYNA SIĘ POTEM. Urzędnicy? Nie bójcie się URZĘDNICY. Wszak na kierowniczych stanow..." - Już się wdrożyłem

"W chwili gdy gmina jest zadłużona to taki audyt nie jest za darmo a o długach i winnych wszyscy wiedzą..." - Już się wdrożyłem

"Nie ta litera ma być F" - Już się wdrożyłem

"Urzędnik z Ostródy ma zapłacić ponad 45 tys. zł za błędną decyzję Jeden z pierwszych w Polsce przypadków zastosowania obowiązującej od 2011 r. ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy ..." - Już się wdrożyłem

KONTAKT Z REDAKCJĄ

Aby skontaktować się z nami możesz
zadzwonić pod nr.: 091 418 26 01
wysłać fax pod nr.: 091 418 32 41
lub wysłać e-mail:
redaktor | reklama | administrator